Stacja jedenaście - Emily St. John Mandel

Autor: Emily St. John Mandel
Tytuł: Stacja jedenaście
Tytuł oryginału: Station Eleven
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 11.2015
Liczba stron: 430

Stojąc w obliczu końca świata


Emily St. John Mandel to autorka z Kanady. Stacja Jedenaście to jej czwarta i jednocześnie najbardziej znana i ceniona powieść. Była nominowana do kilku nagród, m.in. Arthur C. Clarke Award 2015, co samo w sobie jest dużym zaszczytem.

Stacja Jedenaście to zbiór opowieści (z różnych perspektyw, ale w tych samychrealiach) o upadku gatunku ludzkiego po apokalipsie. I jak zwykle, na początku nic nie wskazywało na to, że zaczyna się największa epidemia w dziejach ludzkości. Wszystko zaczyna się nagle, dopada ludzi podczas codziennych czynności, zaskakuje i wywołuje strach oraz przerażenie w czytelniku. Pierwsze strony powieści poświęcone są scenie, w której podczas wystawiania Króla Leara na deskach teatru umiera na zawał sławny aktor Arthur Lender. Później mówiono o tym wypadku jako o ostatniej naturalnej śmierci przed wybuchem zarazy. Od tego momentu akcja robi się coraz szybsza, perspektywy się zmieniają, a każda kolejna historia wydaje się jeszcze smutniejsza od poprzedniej. Bo czy można mówić o szczęśliwym zakończeniu, kiedy sytuacja jest iście beznadziejna?

W powieści akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. mamy podział na wydarzenia, które miały miejsce przed upadkiem oraz te rozgrywające się na przestrzeni dwudziestu lat po nim. Czytelnik ma szansę śledzić losy bohaterów, którzy mieli szczęście przeżyć epidemię grypy gruzińskiej i dowiedzieć się, jak zmieniło się ich życie. W ten sposób poznajemy kilka postaci w różnym wieku, ale też dosłownie skaczemy pomiędzy światami przed i po. Jest to zabieg dobrze przemyślany, inicjuje u odbiorcy jeszcze więcej przemyśleń, pokazuje jak życie i świat mogą przejść błyskawiczną metamorfozę, jak ludzkość zmuszona do kroku w tył w rozwoju radzi sobie z komplikacjami, na które nie jest przygotowany nikt z nas.

Interesującym motywem, na który warto zwrócić uwagę jest tytułowa Stacja Jedenaście – miejsce akcji komiksu tworzonego przez jedną z bohaterek powieści, Mirandę, pierwszą żonę Arthura Lendera. To sztuczna planeta zawieszona gdzieś w Układzie Słonecznym, a wydarzenia osadzone są w niedalekiej przyszłości. Mieszkają na niej Doktor Jedenaście wraz ze swoimi ludźmi oraz społeczeństwo Podmorza, które pragnie powrócić na Ziemię, przez co walczy z Doktorem. Komiks jest dość istotny w powieści. Najpierw pojawia się jako niezależny projekt młodej artystki i istnieje tylko kilka jego kopii, natomiast później, już po apokalipsie, jest wspomnieniem dawnych czasów dla jednej z bohaterek. Można powiedzieć, że właśnie on spaja całą opowieść, niejako łączy ze sobą dwa światy:przed i po.

Przedstawiona przez autorkę wizja końca świata może zostać uznana za trochę pozytywną – nie może być aż tak źle, skoro przetrwało być nawet kilkaset osób, które są w stanie podtrzymać i zreprodukować gatunek ludzki. Jednak nadal jest to scenariusz mrożący krew w żyłach. Czytając tak dobrze napisaną i dość realistyczną powieść (taki koniec może nas czekać, mimo zaawansowanego rozwoju medycyny nadal dopadają nas choroby, na które lekarstwa nie ma) można niejako doświadczyć tego uczucia ogromnego zagubienia w obliczu nowego świata, który tak bardzo różni się od wszystkiego, co znamy.

Pocieszające jest także to, że nawet po tak traumatycznych doświadczeniach ludzie starają się podtrzymać pamięć o przeszłości i kultywują sztukę. Chodzi o trupę muzyków i aktorów, którzy podróżują między osadami i wystawiają Shakespeare’a oraz dają koncerty muzyki klasycznej. To taka iskierka nadziei – w świecie gdzie najprostszym rozwiązaniem byłoby poddać się instynktom i skupić na przetrwaniu, priorytetem dla niektórych staje się podtrzymanie tradycji i kultury dawnych czasów.

Wśród powieści postapo ta jest zdecydowanie warta uwagi. Co prawda nie pojawiają się tu zombie czy inne kreatury, za to obraz końca świata jest przedstawiony w bardzo ciekawy i oryginalny sposób. To może nas spotkać, epidemie chorób są dość powszechne, więc kto wie, może nadejdzie i ta ostateczna, która doprowadzi ludzkość do upadku? Nie wiem, nie wie tego pewnie nikt. Pozostaje mi tylko polecić Stację Jedenaście. Przeczytajcie i przekonajcie się na własnej skórze, jak może wyglądać koniec świata takiego, jaki znamy.


Recenzja napisana dla portalu Gildia.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).