Recenzja / Pasażerka - Alexandra Bracken

org. Passenger Alexandra Bracken / 2015 / SQN / 430 stron
Pasażerka to nowa powieść Alexandry Bracken, którą polski czytelnik może kojarzyć z trylogii Mroczne Umysły, która ukazała się kilka lat temu nakładem wydawnictwa Moondrive. W tej książce autorka zabiera nas w podróż poprzez czas i przestrzeń, niczym sam Doktor, jednak zamiast w Tardis przemieszczać się będziemy przez magiczne tunele by razem z bohaterami odnaleźć antyczny artefakt.

W powieści śledzimy losy prawie osiemnastoletniej Etty, utalentowanej skrzypaczki u progu wielkiej kariery, której życie przewróciło się do góry nogami w ciągu nocy. W jednej chwili znajdowała się we współczesnym jej Nowym Jorku, a w następnej była już na statku, gdzieś na otwartym morzu u schyłku XVIII wieku, otoczona przez zgraję korsarzy. Ich zadaniem jest dowieźć ją na spotkanie z Ironwoodem, demonicznym podróżnikiem w czasie nie mającym skrupułów w dążeniu do wypełnienia swoich  planów. Dziewczyna zostaje wciągnięta w niebezpieczne poszukiwania rodzinnej pamiątki, jej przeciwnikiem jest czas, a stawką życie bliskiej jej osoby,

Podróże w czasie to temat, który ugryziony we właściwy sposób i przez odpowiednią osobę może zamienić każde dzieło kultury w fascynującą przygodę, a przynajmniej dla mnie zawsze tak było, właśnie dlatego tak uwielbiam serial Doctor Who. Niestety jeśli chodzi o książki nie miałam szczęścia ze znalezieniem jakiejś traktującej bezpośrednio o przenoszeniu się w przeszłość czy w przyszłość, która jednocześnie byłaby napisana dobrze i ciekawie. Nie wiem, może szukałam w złych miejscach. W każdym razie nowa powieść Alexandry Bracken zalicza się akurat do tych, które mają coś do zaoferowania nawet tak wymagającemu czytelnikowi jak ja.

Konstrukcja fabuły jest całkiem zgrabna. Autorka wymyśliła mający sens system poruszania się między różnymi epokami, który naprawdę fascynuje i wpisuje się idealnie w opowiadaną przen nią historię. Wszystko jest logicznie wytłumaczone i spójne.

Tak jak w Mrocznych Umysłach kreacja bohaterów jest prawie bez zarzutu. Z tymi dobrymi można sympatyzować i im kibicować, a ci źli wywołują negatywne emocje, ale dlatego, że ich pobudki i motywacje są niewłaściwe, nie dlatego, że mają być niegodziwi, by zrównoważyć Ettę, Nicholasa i resztę. Jednak niektóre postaci posiadają jedną lub dwie cechy, które zostały przerysowane i ujawniając się w różnych sytuacjach są naprawdę irytujące (jak na przykład skłonność Nicholasa do dramatyzowania). Mam nadzieję, że w kolejnych tomach serii autorka nieco wygładzi owe przypadłości, bo odbierają one bohaterom wiarygodność.

Bardzo miłym zaskoczeniem były dla mnie przewijające się akcenty społeczno-polityczne odpowiednie dla okresu historycznego, w którym znajdowali się bohaterowie i wzbogacanie ich komentarzem. Pojawianie się tematów niewolnictwa czy statusu kobiet w XVIII wieku i wstecz to bardzo ciekawe i przemyślane urozmaicenie, dodające postaciom głębi i charakteru. Jest to także dobry sposób na sprowokowanie dyskusji o zmianach, jakie zaszły w normach społecznych na przestrzeni wieków. Kolejną ogromną zaletą książki są szybkie i absolutnie niespodziewane zwroty akcji. Bracken dosłownie nie cofa się przed niczym i nie idzie najprostszą ścieżką fabularną, dzięki czemu Pasażerki nie można nazwać schematyczną i banalną.

Pasażerka to dowód na to, że można napisać ciekawą powieść o podróżach w czasie dla młodzieży, bez popadania w przesadę i kicz, jak to było w przypadku Trylogii Czasu Kirsten Gier. Nowa książka Bracken może nie jest idealna, ale zapewnia czytelnikowi świetną zabawę i po prostu wciąga, z każdą przewracaną stroną rośnie apetyt na więcej przygód Etty. Bardzo fajnym aspektem książki jest też uwzględnienie tła społecznego do przedstawianych wydarzeń w przeszłości. No i ten fragment, gdzie jeden z bohaterów recytuje wiersz Johna Donne'a, żaden student filologii angielskiej nie przejdzie koło niego obojętnie! Także Alexandra Bracken mnie nie zawiodła i z niecierpliwością czekam na kontynuację serii.

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).