Miniaturzystka - Jessie Burton


Źródło: Google
Autor: Jessie Burton
Tytuł oryginału: The Miniaturist
Wydawnictwo:  Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 22.11.2014
Liczba stron: 464


Życie nastoletniej panny nie jest proste. Tym bardziej jeśli żyje w XVII wiecznej wsi, pochodzi z średnio zamożnej rodziny i właśnie została wydana za mąż za bogatego kupca z miasta. Musi przede wszystkim przeprowadzić się do domu męża i zmierzyć się z obowiązkami, które wynikają z uprzywilejowanego życia żony i pani domu. Od tej pory powinny otworzyć się przed nią wrota dorosłego życia, zarówno ekscytującego jak i odrobinę przerażającego dla tak młodej damy. I jeśli wszystko pójdzie dobrze, u boku męża doczeka się dzieci, a razem będą żyć długo i szczęśliwie. Jednak los nie zawsze przewiduje dla nas happy end...


Nella Oortman staje na progu wielkiego domu w jednej z bogatszych dzielnic Amsterdamu. Miesiąc wcześniej została wydana za mąż za zamożnego amsterdamskiego kupca Johannesa Brandta, i właśnie przybyła by z nim zamieszkać. Jednak w domu nie zastaje męża, a nawet kiedy ten wraca z podróży nie okazuje jej za dużo uwagi, co bardzo ją konfundowało i dezorientowało. Za to w prezencie ślubnym ofiarowuje jej piękny kredens, w którym kryje się dokładna replika ich domu w miniaturowych rozmiarach.Do jego umeblowania wynajmuje miniaturzystkę. Podziw i zachwyt nad pięknem jej małych dzieł szybko zamienia się w lęk, gdyż małe repliki wyposażenia, zwierząt i domowników są łudząco podobne do oryginałów, niosą ze sobą ich tajemnice i przepowiadają straszne losy, które ich czekają. Skąd miniaturzystka wie tak dużo o rodzinie Brandtów i ich sekretach? I skąd wie jaka przyszłość ich czeka?


Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że dawno nie czytałam TAK dobrej książki. Słyszałam o niej tyle dobrego, że musiałam ją przeczytać i byłam niemalże pewna, że pokocham ją od początku do końca. Dlatego czytając ją korzystałam z dużej ilości czasu, nie chciałam przeczytać jej za szybko, bo wtedy nie czerpałabym z tej lektury wystarczająco dużo przyjemności. I powieść była oczywiście tego warta. Mimo tego, że książkę czyta się szalenie szybko i bardzo trudno się od niej oderwać dawkowałam ją sobie przez cztery dni, gdybym tego nie robiła lektura z pewnością zajęłaby mi max dwa dni i żałowałabym, że przebrnęłam przez nią tak szybko.

Od pierwszych stron poczułam klimat XVII wiecznego Amsterdamu. Kanały, gwar na ulicach, kwitnący handel i rozwój życia duchownego w kościołach, a wśród tego wszystkiego dom gdzieś w Złotym Zakątku. I właśnie ten dom intrygował mnie najbardziej. Uwielbiam książki umiejscowione w zamkniętych przestrzeniach mieszkalnych, jak właśnie wiekowe domy, mieszkania czy rezydencje. Aż czuć pulsującą w nich mistyczność, tajemniczość i odrobinę grozy. Tym bardziej jeśli mówimy o kilku wiekach wcześniej, kiedy te przytłaczające czasem przestrzenie kryły równie wiele tajemnic co ich mieszkańcy. I w przypadku Miniaturzystki dom głównych bohaterów jest kluczowym elementem świata przedstawionego. To tam odbywa się większa część akcji, tam rozgrywa się wiele kluczowych wydarzeń, i wreszcie to tam Nella musi szybko wydorośleć, by móc zmierzyć się z wszystkim co ją czeka.

Bohaterowie są według mnie tak genialnie wykreowani, że można by przypuszczać, że kiedyś rzeczywiście istnieli (co oczywiście jest czystą abstrakcją). Te wszystkie emocje, uczucia i autentyczne zachowania wprawiły mnie w podziw. Największą metamorfozę przechodzi Nella - od nieśmiałej dziewczyny do pewnej siebie kobiety, prawdziwej pani domu. Zmienia się w zaledwie kilka miesięcy pod wpływem wydarzeń na jakie naraził ją los. Mamy tu także rodzeństwo skrywające mroczą tajemnicę i także wtajemniczonych służących. Wszyscy z nich są postaciami tragicznymi, sami zapracowali na swój niepewny los. No i nie można pominąć tytułowej miniaturzystki. Przez większość powieści pozostaje ona w ukryciu i mało o niej wiemy, a kiedy wraz z główną bohaterką odkrywamy prawdę, nie jest ona zbyt rewelacyjna. Spodziewałam się czegoś innego i troszeczkę się rozczarowałam rozwiązaniem tego wątku.

Jessie Burton przedstawia także dość specyficzny obraz społeczeństwa amsterdamskiego. Ludzie popadli w przesadną świątobliwość, która w rzeczywistości jest tylko przykrywką dla chciwości i chomikowania swoich majątków.


Miniaturzystkę można by potraktować jako pewien rodzaj eksperymentu, który przeprowadziła autorka. Wprowadziła dziewczynę ze wsi do domu, gdzie każdy skrywa jakąś mroczną tajemnicę, dodała domek dla lalek i tajemniczą postać miniaturzystki i pozwoliła akcji rozwijać się własnym torem, sama pozostała jakby bierną obserwatorką tego co się dzieje. I wszystko potoczyło się zgodnie z efektem domina - jeden epizod wywołał ciąg nieodwracalnych zdarzeń doprowadzając głównych bohaterów do kłamstw, a nawet i zguby.

No i ta okładka! Czy można przejść obok niej obojętnie? Nie sądzę. Sama w sobie jest tajemnicza i zachęca do zapoznania się z treścią powieści. Jako już prawie-fanatyczka szukałam ciekawostek na temat Miniaturzystki i natknęłam się na wideo, gdzie pokazane jest jak powstawała okładka. Warto to sobie wygooglować, bo trzeba to zobaczyć jeśli spodobała się książka. A chodzi dokładnie o to, że na potrzeby grafiki stworzono autentyczny miniaturowy domek wraz z wyposażeniem - podobnie jak w powieści :)

Napisałam na temat Miniaturzystki naprawdę dużo, ale tak to ze mną jest - jak mi się coś spodoba, to mogę o tym gadać i gadać, i pisać i pisać. Więc się powtórzę, jeśli pozwolicie - powieść jest rewelacyjna, autentyczna, wciagająca, trzymająca w napięciu i warta polecenia. I aż zadziwiający jest fakt, że jest to debiutancka powieść Burton. Na tą autorkę z pewnością będę mieć oko. A książkę polecam wszystkim, bez wyjątku!

Ocena: 10/10


Za udostępnienie mi egzemplarza recenzenckiego dziekuję Wydawnictwu Literackiemu

5 komentarzy:

  1. Książkę mam w planach i dziękuje za polecenie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tej pozycji jest bardzo głośno :) A skoro tak zachwalasz, to jakbym mogłabym się samej nie zminiaturyzować? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją na swojej liście, muszę koniecznie w przyszłym roku przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze żadnej negatywnej recenzji o tej książce. Muszę ją mieć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka w planach. Koniecznie muszę przeczytać.
    Karlina W. :D

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).