BooktubeAThon: Podsumowanie

Uwaga! W tym poście uprawiany zostaje recykling zdjęciowy, więc proszę o przygotowanie się na oglądanie zdjęć z poprzedniego posta, ponieważ autorka jest zbyt leniwa, by zrobić nowe.

BookTubeAThon minął, najbardziej zaczytany tydzień w całym roku już za mną! I cieszę się z dwóch powodów 1) przeczytałam naprawdę dużo, i 2) nareszcie mogę wyluzować. Z przykrością zawiadamiam, że nie udało mi się ukończyć wszystkich wyzwań i przeczytać wszystkich zaplanowanych książek, ale jestem z siebie całkiem dumna, bo przeczytałam ich znacznie więcej niż pierwotnie zakładałam. Także proszę o brawa dla mnie, jestem mistrzem! Co zadziwiające, mimo tego, że starałam się poświęcać maksimum mojego czasu na czytanie, to i tak robiłam całą masę innych rzeczy, jak całonocne maratony z serialami, więc nie wiem jak to jest możliwe i dlaczego jakoś wcześniej nie mogłam się zmobilizować do takiego trybu dnia (przeczytałabym do tej pory znacznie więcej :p). Nie chcę żeby ten post był tragicznie długi, więc zapraszam na krótkie podsumowanie tego czytelniczego maratonu!


Ukończone wyzwania 5/7
Przeczytaj książkę z osobą na okładce
Przeczytaj książkę w jeden dzień
Przeczytaj książkę o postaci, która całkowicie się od Ciebie różni
Przeczytaj książkę na świeżym powietrzu
Przeczytaj książkę, którą kupiłeś ze względu na okładkę
Folwark zwierzęcy George Orwell
Status: Nieprzeczytana
Stron: 0

Taaa... Mimo, że krótka, to ta książka nadal w jakiś sposób mnie onieśmiela, nie miałam ochoty by ją zaczynać.
Hotel Finna James Joyce
Status: Przeczytana
Stron: 96

Hotel Finna zdecydowanie przeczytam jeszcze nie raz, ponieważ książka ta wymaga zaangażowania i czasu, by ją zrozumieć. Niemniej jednak warto!
Rój Laline Paull
Status: Przeczytana
Stron: 384

To pierwsza książka, którą przeczytałam w minionym tygodniu. Absolutnie fenomenalna! Nigdy nie pomyślałabym, że życie pszczoły tak mnie wciągnie i zafascynuje.
Marsjanin Andy Weir
Status: Zaczęta
Stron: 266
Kolejny hit tego maratonu! Słyszałam z wielu źródeł, że tłumaczenie praktycznie zabija większość żartów i nie oddaje specyficznego humoru Watneya, i tak rzeczywiście jest, ale jak się chociaż trochę zna angielski, to wielu rzeczy można się domyślić. Jeszcze nie skończyłam czytać, ale już bardzo mi się podoba!
Baśniobór Brandon Mull
Status: Przeczytana
Stron: 344

Po tej lekturze jeszcze nie szaleję za Mullem, ale widzę w nim potencjał, więc pewnie sięgnę po kolejne książki z tego cyklu.
Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości skryby Brandon Sanderson
Status: Przeczytana
Stron: 320

Pierwsza część tej serii była jak dla mnie średnia, ale przy tej bawiłam się zacnie (no, w końcu to Sanderson!). Więcej w recenzji, która ukaże się niebawem.
Sekrety Twin Peaks Mark Frost
Status: Zaczęta
Stron: 94

Chciałam tę publikację przeczytać szybko, ale tego się zrobić nie da, bo żeby poznać zawarte tu informacje i ułożyć je sobie w głowie w sensowną całość potrzeba czasu. Dlatego będę ją sobie na spokojnie czytać przez resztę wakacji.



Bilans końcowy
Przeczytanych książek: 4
Przeczytanych stron: 1504 (!!!)


Booktube-A-Thon: O ambitnych planach i wielkich nadziejach.


Nie wiem po co to robię, nie wiem dlaczego. Może obejrzałam za dużo filmów na YouTube związanych z tym wydarzeniem, może panicznie potrzebuję złapać się jakiegoś wyzwania i udowodnić, że może mi się udać jeżeli się zmobilizuję. Nie mam pojęcia, nie pytajcie. W każdym razie (z niewiadomego powodu, co już zostało ustalone) odczułam niewyjaśnioną ochotę by wziąć udział w czytelniczej części BookTubeAThonu. Cała 'impreza' odbywa się rokrocznie na YouTube i trwa tydzień. Opiera się na zasadach maratonu czytelniczego z wyzwaniami, dodatkowo booktuberzy mogę brać udział w wyzwaniach wideo, czego ja oczywiście robić nie będę. Dla zainteresowanych wstawiam poniżej film z oficjalnego kanału Booktubeathonu.



***

TBR


Wyzwań jest siedem i do każdego z nich wybrałam inną książkę. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten stosik wygląda nieprawdopodobnie i są bardzo małe szanse, że uda mi się przeczytać wszystkie te książki w ciągu kolejnego tygodnia, ale będę próbować. A tymczasem zapraszam na króciótką prezentację wyzwań i mojego wyboru książek.


1. Przeczytaj książkę z osobą na okładce 


Baśniobór Brandon Mull
Mulla poleca wiele osób, więc jako fanka literatury dla dzieci i młodzieży nie mogłam długo pozostać obojętna na jego prozę. Baśniobór czeka na mnie już od roku,może tym razem się uda. No i na okładce znajduje się osoba, więc książka pasuje jak ulał do tej kategorii.



2. Przeczytaj książkę, na którą jest hype


Marsjanin Andy Weir
Przy okazji premiery filmu o tej książce można było usłyszeć niemal wszędzie. Mi udało się upolować ją na promocji, ale od dłuższego czasu nie mogę się za nią zabrać. Ma być zabawna, błyskotliwa i po prostu dobra, jak będzie okaże się niedługo.



3. Przeczytaj książkę w ciągu jednego dnia


Folwark zwierzęcy George Orwell
Do tego wyzwania wybrałam coś nieco cieńszego niż dwie poprzednie książki, a ponieważ Orwella uwielbiam, aż żal przegapić okazję by przeczytać kolejną jego powieść.



4. Przeczytaj książkę o postaci, która całkowicie się od Ciebie różni


Rój Laline Paull
Interpretacja tego zadania może być różna, ja zdecydowałam, że będę czytać o pszczole (a przynajmniej tak sugeruje opis na okładce). Kompletnie nowy punkt widzenia, postać, która różni się ode mnie całkowicie.


 5. Przeczytaj książkę na świeżym powietrzu


Kości skryby Brandon Sanderson
Sama okładka wygląda egzotycznie i aż prosi by zabrać książkę gdzieś w teren, więc tak też zrobię. I postaram się wyjść z domu i usiąść gdzieś na trawie, zamiast rozbijać obóz na balkonie.



6. Przeczytaj książkę, którą kupiłeś ze względu na okładkę



Hotel Finna James Joyce
Druga stosunkowo krótka pozycja na mojej liście i jednocześnie książka, którą kupiłam głównie przez wzgląd na okładkę. No i nazwisko na tej okładce, bo Joyce'owi odmówić trudno.



7. Przeczytaj siedem książek.


Sekrety Twin Peaks Mark Frost
By dopełnić moją listę siedmiu tytułów wybrałam książkę, którą już właściwie zaczęłam. Takie drobne, kilkustronicowe oszustwo dla więkdzego dobra. Chcę niedługo wrócić do serialu, więc szybkie przeczytanie tej pozycji jest jak najbardziej wskazane.



Dzisiaj to by było na tyle, ale spodziewajcie się za tydzień posta podsumowującego moją sromotną porażkę lub ogromne zwycięstwo. Nie będzie łatwo, ale mam nadzieję, że uda mi się pokonać chociażby połowę z wybranych książek.

Recenzja / Królowa Tearlingu - Erika Johansen

org. "The Queen of the Tearling'' Erika Johansen / wyd. Galeria Książki 2015 / 485 stron

Królowa Tearlingu opowiada historię dziewiętnastoletniej Kelsea, dziedziczki tronu Tearlingu. Poznajemy ją w momencie, gdy straż królewska stawia się u drzwi leśnej chaty, w której dziewczyna spędziła całe swoje dotychczasowe życie, by odeskortować ją do stolicy. Tam Kelsea ma odebrać władzę z rąk jej wuja, dotychczasowego regenta królestwa. Nie brzmi zbyt skomplikowanie i ani trochę niebezpiecznie, haczyk jest jednak w tym, że Szkarłatna Królowa władająca sąsiednim państwem oraz sam regent za wszelką cenę nie chcą dopuścić do tego, by dziedziczka zasiadła na tronie. Droga do władzy Kelsea będzie długa i wyboista. Czy dziewczyna zdoła przeżyć i objąć władzę?

Królową Tearlingu kupiłam jakiś rok temu na jednej z wyprzedaży na stronie wydawnictwa zachęcona licznymi pozytywnymi recenzjami, zarówno w polskiej jak i w zagranicznej blogosferze. Polecała ją między innymi Regan z kanału PeruseProject, której wyborom ufam niemal bezgranicznie. Rozumiecie więc, że zabierając się wreszcie do tej powieści miałam wobec niej określone oczekiwania. Chciałam żeby świat mnie zaczarował i wciągnął, chciałam żeby była jakaś wartka akcja i postacie, z którymi można sympatyzować. Jednocześnie gdzieś z tyłu głowy przypominała o sobie świadomość, że to fantastyka dla młodzieży, nie wiadomo czego można się po niej spodziewać, jednak ja wciąż miałam nadzieję, że będzie się to przynajmniej przyjemnie czytało. Tyle o tym co chciałam, a teraz trochę o tym jak było rzeczywiście.




Zacznę może od plusów. Powieść Johansen wyróżnia się bardzo interesującą fabułą, a raczej pomysłem na fabułę, bo z realizacją wyszło jak wyszło. Kreacja świata przedstawionego była niczego sobie, szczególnie kiedy mówimy o przestrzeniach, w których rozgrywała się akcja. System magiczny, choć wciąż trochę zamglony, zapowiada się całkiem nieźle (niestety w tej części serii nie było za dużo magii). Podobała mi się także atmosfera tajemnicy, która otaczała główną bohaterkę i motyw z odkrywaniem jej przeszłości, którą wszyscy wierni jej ludzie przysięgli trzymać przed nią w tajemnicy z niewiadomego powodu. 

Minusów będzie niestety (albo i stety) trochę więcej i postaram się omówić każdy z nich, by nie pozostawić żadnych wątpliwości. Na sam początek przywołam koncept, którego nie rozumiem, czyli Przeprawa - mityczny koniec starego świata i początek nowego. W całej książce pojawiają się jedynie przebąkiwania na temat tego wydarzenia, które wymazało cały postęp technologiczny i cofnęło ludzi do czasów średniowiecza. Nigdzie nie zostało wyjaśnione co tak właściwie się stało, dlaczego i kiedy dokładnie (wiemy jedynie, że było to na długo przed urodzeniem Kelsea). Ludzie na kartach powieści nie wiedzą dużo na temat czasów sprzed Przeprawy, jednak Kelsea zdaje się mieć jakąś dogłębną wiedzę na ten temat. I tak, wiem, że jej opiekunka była historykiem omawianych czasów, a główna bohaterka czytała dużo książek, jednak nadal wplatanie wzmianek o książkach elektronicznych, czy Harrym Potterze wydała się dziwnie nie na miejscu wśród średniowiecznej scenerii, gdzie jedynym środkiem transportu są konie. Było to niepotrzebne i nie miało najmniejszego wpływu na fabułę, pozostawiło tylko niesmak.

Kolejną rzeczą jest forsowanie przy każdej okazji tematu książek, ich niezwykłej wartości i potrzeby głównej bohaterki by posiadać dużą kolekcję książek, nawet jeśli te miałyby zostać zabrane siłą z domów arystokratów. Pomijając fakt, że Kelsea powinna się martwić obroną swojego królestwa, a nie zbieraniem zamkowej biblioteczki, jej natarczywe próby by zmusić Buławę do przyznania, że literatura jest ważna były po prostu śmieszne. Trzecim punktem na mojej liście jest zbędne wplatanie przez autorkę wyrażeń i wątków erotycznych. Chodzi mi tu wyłącznie o kwestie językowe, gdyż żaden akt w powieści miejsca nie miał, ale jak na powieść skierowaną do nastoletniego czytelnika zdecydowanie brakuje tu wyczucia. Może się już czepiam, ale kiedy widzę wyraz 'rżnięcie' w odniesieniu do seksu w młodzieżówce coś mnie bierze. Pozostając przy języku i stylu: dialogi były często sztuczne i płaskie, a cała powieść napisana jest bez polotu. Czytało mi się ją bardzo topornie, po prostu nie mogłam się przez nią przebić.

Ostatnią kwestią, na którą chciałabym zwrócić uwagę, jest kreacja bohaterów. W całej powieści nie udało mi się znaleźć chociażby jednej postaci, która przyciągnęłaby moją uwagę. Kreacje Johansen są dwuwymiarowe, oparte na jednym pomyśle, inaczej mówiąc: brakuje im głębi. Kelsea, Buława, Thorne i inni są napisani w sposób by odzwierciedlali jedną wartość, są nieskomplikowani i puści, jak lalki. Tak na przykład, główna bohaterka to uosobienie dobroci, wyrozumiałości i stanowczości, jej wierny sługa Lazarus jest odważny i w pełni oddany królowej i jej sprawie, a Thorne to po prostu 'ten zły', który z bliżej niewyjaśnionych powodów stara się za wszelką cenę sabotować panowanie nowej władczyni.

Królowa Tearlingu mnie nie zachwyciła. Szczerze mówiąc, nie potrafię się też na nią porządnie zezłościć, mam do niej bardzo neutralny stosunek. Styl pisarki mnie nie urzekł, Kelsea uważam za co najmniej problematyczną i nie interesuje mnie co wydarzy się dalej. Całość była przewidywalna i nudna. Także jeżeli jednak zdecydujecie się po nią sięgnąć robicie to na swoją odpowiedzialność.


Pięć książek, które chcę przeczytać w wakacje


Nadeszły wakacje i skończyło się usprawiedliwianie nieobecności na blogu studiami. Tyle. Nie będę się tłumaczyć, nie będę przepraszać, po prostu postaram się przywrócić tę stronę do życia. Więc dzisiaj, aby niejako rozpocząć ten wakacyjny okres, chcę podzielić się z Wami moim wyborem pięciu książek, które absolutnie muszę przeczytać w ciągu kolejnych trzech miesięcy. Zapewne czytać będę o wiele więcej, a przynajmniej taki jest plan, ale będę na siebie zła i jednocześnie sobą rozczarowana, jeśli nie uda mi się poznać tych kilku tytułów, o których piszę w tym poście.

***


  • Lord Mord Milos Urban

    Lorda Mord przywiozłam z tegorocznych Warszawskich Targów Książki, chociaż nie miałam w planach go kupować. Co więcej, nie miałam pojęcia o istnieniu tej książki do czasu aż zaplątałam się w okolice stoiska wydawnictwa Książkowe Klimaty, a przemiła pani tam urzędująca poleciła mi dwie książki. Dlaczego zdecydowałam się na tę książkę? No cóż, jej akcja rozgrywa się w XIX-wiecznej Pradze, a na punkcie Pragi mam lekką obsesję. Fabuła również brzmi szalenie interesująco, samo to, że ta powieść określona jest jako ''mieszanka tajemnicy, krwawej historii i grozy powieści gotyckiej'' zdecydowanie mnie kupiło. Liczę na fascynującą opowieść!

  • Wchodzi koń do baru Dawid Grosman

    Wchodzi koń do baru to tegoroczny laureat The Booker Prize i waśnie przez wzgląd na to postanowiłam go kupić. Chcę czytać więcej książek, które zostały w jakiś sposób docenione, ponieważ ufam wyborom tych komisji, szczególnie jeśli chodzi o Bookera.

  • Wszystko jest iluminacją Jonathatn Safran Foer

    To niesamowite, że od obejrzenia serialu Gilmore Girls minął już rok, a ja nadal staram się czytać książki z wyzwania czytelniczego Rory Gilmore.Wszystko jest iluminacją jest jedną z nich i poza tym wiem o niej niewiele więcej, tylko tyle, że na jej podstawie powstał film i gdzieś w tym filmie jest scena z polem słoneczników. Dosłownie tyle, ale i tak bardzo chcę ją poznać.

  • Droga królów Brandon Sanderson

    Moja miłość do powieści Sandersona nie powinna już nikogo dziwić. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich, ale powoli poznaje kolejne i w te wakacje chcę zmierzyć się z prawdziwą cegłą, jaką jest Droga królów. Słyszałam na temat tej książki wiele pozytywnych opinii i wiem, że jak już zacznę czytać, to strony będą przewracały się same, niemniej jednak nadal trochę przerażają mnie jej gabaryty. Ale to w końcu Sanderson, nie ważne ile stron by książka nie miała, pod koniec zawsze pozostanie jakiś niedosyt. Dlatego mam już drugą część w pogotowiu.

  • Sekrety Twin Peaks Mark Frost

    Serial Twin Peaks chciałam obejrzeć od zawsze i udało mi się tego dokonać w czerwcu. Mówię oczywiście o oryginalnej serii, zabiorę się za tegoroczne odcinki zaraz po przeczytaniu tej pozycji. Napisana przez jednego z twórców serialu książka jest pomostem pomiędzy wydarzeniami w Twin Peaks z początku lat dziewięćdziesiątych, a nową serią, emitowaną w tym roku. Nie jest to typowa powieść, właściwie nie wiem czy w ogóle można to nazwać powieścią, ponieważ jest to zbiór akt, wycinków z gazet, dokumentów i zapisków dotyczących mieszkańców miasteczka przeplatający się z fotografiami z serialu i nie tylko. To coś w stylu uzupełnienia, 25 lat w pigułce. Z tego co słyszałam, warto przeczytać przed wskoczeniem do nowej serii. W każdym razie, must read dla fanów Twin Peaks.

To są moje obowiązkowe lektury tego lata, dajcie znać jakie są Wasze! :)



Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).