Recenzja przedpremierowa // Księga snów - Nina George

Autor: Nina George
Tytuł: Księga snów
Tytuł oryginału: Die Traumbuch
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 02.2017

Nigdy nie czytałam żadnej książki autorstwa Niny George i częściowo właśnie dlatego kiedy nadarzyła się okazja postanowiłam dać wreszcie szansę tej autorce i jej prozie, Poprzednie powieści George wydane w Polsce cieszą się dużą popularnością i pozytywnymi recenzjami, więc jedynym słusznym wyborem, kiedy dostałam propozycję recenzji było zgodzenie się i podejście do lektury z entuzjazmem. Dokładnie tak zrobiłam, gdy po raz pierwszy zanurzyłam się w prozie Niny George. 

Henri. Reporter wojenny. Żył w ciągłym zagrożeniu, jednak najbardziej przerażał go stały związek i założenie rodziny. Ratuje tonącą dziewczynkę, ale sam zapada w śpiączkę.

Eddie. Redaktorka w wydawnictwie. Kiedyś związana z Henrim. Jej ustabilizowane życie burzy informacja, że uczynił ją odpowiedzialną za podejmowanie wszystkich decyzji dotyczących jego leczenia.
Sam. Wyjątkowo inteligentny i wrażliwy trzynastolatek. Łatwo rozpoznaje uczucia innych, a emocje opisuje za pomocą kolorów. Marzy o tym, aby w końcu poznać ojca, którego losy śledził przez całe życie.
Przeszłość i teraźniejszość, rzeczywistość i marzenia, prawda i to, co się prawdą wydaje, splatają się w jedną historię. Ścieżki trójki bohaterów krzyżują się w krainie snów, gdzie zacierają się granice, a wspomnienia dają drugą szansę na życie. -lubimyczytac.pl


W swojej powieści George próbuje zgłębić znaczenie snów dla człowieka pogrążonego w śpiączce czy zawieszonego pomiędzy światami. Sam, Henri i Eddie, którzy są narratorami w powieści indywidualnie starają się odkryć moc snów oraz ich funkcję. Czy mogą służyć jako linia komunikacji pomiędzy ludźmi pogrążonymi w śpiączce, a światem zewnętrznym utożsamianym z bliskimi im osobami?

George umie pisać, tego nie można jej odmówić. Bardzo rozważnie posługuje się językiem, szczególnie jeśli chodzi o jego figuratywność. Kreacja bohaterów jest także niczego sobie, szczególnie jeśli chodzi o postaci Henry'ego i Eddie. Sam początek powieści bardzo mi się spodobał, dlatego czuję się trochę rozczarowana tym, co znalazłam w jej dalszej części. O ile linia fabularna jest bardzo interesująca i niebanalna, to elementy realizmu magicznego pojawiające się w scenach walki osoby pogrążonej w śpiączce zupełnie zepsuły mi całe doświadczenie. Autorka w zbyt romantyczny sposób podeszła do tematu, przez co niektóre aspekty książki były sztucznie wyolbrzymione i na siłę uszlachetnione. Nie zaskoczyła dla mnie także historia Maddie i splatanie jej losów z Samem.

Księga snów jest pełna kulturowych nawiązań (m.in. do Doctora Who i Gry o Tron), których pojawianie się za każdym razem wywoływało uśmiech na mojej twarzy. Po prostu uwielbiam, kiedy w książkach występuje intertekstualność, nic na to nie poradzę.

Najnowsza książka Niny George świetnie sprawdzi się podczas długich zimowych wieczorów. Historia Sama, Henriego i Eddie intryguje od samego początku, wciąga i angażuje, trudno się od niej oderwać. Jest to powieść bardzo przyjemna, niektórzy mogą uznać ją także za inspirującą i motywującą do działania. Dla mnie jednak jest to jedna z tych książek, które w żaden sposób nie zmieniają życia, czy sposobu postrzegania niektórych problemów. Ot, bardzo dobrze napisane czytadło, które po przeczytaniu szybko wylatuje z głowy. Muszę jednak dodać, że po tej lekturze jestem ciekawa wcześniejszych powieści tej autorki i na pewno sięgnę po którąś z nich jeszcze w tym roku. Tymczasem polecam Wam Księgę snów!

★★★★★★☆☆☆☆

2 komentarze:

  1. Uwielbiam książki o snach albo takie w onirycznym klimacie... Bardzo podoba mi się jej okładka, niby prosta, a intrygująca :) . W dodatku taka obszerna. Czasem mam wrażenie, że warto czytać tylko grube książki :D - oczywiście dobre - dzięki temu dłużej zostajesz w ciekawiącym Cię świecie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jedną książkę tej autorki, a raczej próbowałam ją doczytać... Od tamtego czasu kompletnie nie ciągnie mnie już do jej twórczości, chociaż Twoja recenzja brzmi kusząco!

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).