Zima koloru turkusu - Carina Bartsch



Autor: Carina Bartsch
Tytuł: Zima koloru turkusu
Tytuł oryginału: Türkisgrüner Winter
Seria: Lato koloru wiśni #2
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 10.2015
Liczba stron: 456

Zmagań o miłość ciąg dalszy

Nareszcie jest! Zima koloru turkusu, czyli drugi tom historii dwójki studentów, którzy próbują odnaleźć miłość, nareszcie w Polsce. Pierwsza część, Lato koloru wiśni, była rewelacyjna, dlatego wiele osób z zapartym tchem wyczekiwało wieści o kolejnej książce Bartsch z tej serii. W inicjującym tomie autorka świetnie zarysowała fabułę, by móc ją rozwinąć ją w kolejnej części. Jednak czy kontynuacja historii Emely i Elyasa zachwyca równie mocno jak jej poprzedniczka? Czy autorce udało się ominąć syndrom drugiego tomu?

W Zimie koloru turkusu czytelnik nareszcie dostaje odpowiedzi na pytania, które nasuwały się po przeczytaniu pierwszej części. Sytuacja pomiędzy Emely i Elyasem nareszcie się klaruje – dziewczyna akceptuje swoje uczucia względem chłopaka i jest gotowa by zaryzykować związanie się z nim. Jednak jak się pewnie łatwo domyślić, nie wszystkojest tak różowe, jakby się mogło wydawać. Elyas skrywa wielki sekret, którego ujawnienie może przewrócić świat Emely do góry nogami..

Emely przechodzi całkowitą metamorfozę: z kobiety silnej i niezależnej do kruchej i płaczliwej dziewczyny, która nagle straciła swój cięty język i całą odwagę. Wcześniej prawie kompletnie obojętna na wdzięk Elyasa, teraz co kilka stron czytamy, jak rozpływa się w morzu jego turkusowych oczu. Dodatkowo zbytnio dramatyzuje i wyolbrzymia drobne problemy do skali globalnej katastrofy, która jest nie do przejścia i jedynym wyjściem byłaby ucieczka w depresję i płacz.

Nie ma się co czarować, druga powieść Bartsch wydana w Polsce wypada dość kiepsko na tle tej pierwszej. Zima koloru turkusu to bardzo słaba kontynuacja. Od interesującego i zajmującego romansu akademickiego przechodzimy do bardzo schematycznej powieści. Główna bohaterka przez ponad 200 stron cierpi z powodu błahostki i nie dopuszcza do siebie żadnego wytłumaczenia zaistniałej sytuacji. Historia traci swój cały urok, a szkoda, bo Lato koloru wiśni to naprawdę dobry reprezentant new adult, czego niestety nie można powiedzieć o kontynuacji.

Powieść tę można określić dwoma prostymi stwierdzeniami: "robienie z igły wideł" i "niepotrzebny dramatyzm". Teoretycznie nasi bohaterowie to dorośli ludzie, więc zakładamy, że swoje w życiu przeszli i są już na swój sposób doświadczeni, chociażby w zakresie związków. I nie wiem dokładnie, jak to działa w ich świecie, ale zazwyczaj, jeśli pojawia się jakiś problem, automatycznym rozwiązaniem – kiedy już pierwsze emocje opadną – jest rozmowa i omówienie tego, co jest źle oraz próba znalezienia rozwiązania sytuacji. Tymczasem Emely sprawia wrażenie, jakby nadal była na etapie obrażania się o wszystko i ucinania wszelakich kontaktów przy pierwszej lepszej przeszkodzie w szczęśliwym życiu. Elyas jeszcze się jakoś broni, ale postępowanie tej dziewczyny jest godne pożałowania.

Mówiąc w skrócie – jeśli Lato koloru wiśni podbiło Wasze serce, nie polecam Zimy koloru turkusu, ponieważ odejmuje ona historii Emely i Elyasa cały urok i piękno. Carinie Bartsch niestety nie udało się utrzymać poziomu pierwszego tomu, albo po prostu zabrakło jej pomysłu na kontynuację. W tym przypadku ilość zdecydowanie przeważyła jakość i obawiam się, że fani tej opowieści będą bardzo zawiedzeni – tak jak ja.

Recenzja napisana dla portalu Gildia.pl

2 komentarze:

  1. A u mnie właśnie recenzja pierwszego tomu, bo dopiero ten przeczytałam. No ta seria... cudo. Świetne poczucie humoru, kreacja bohaterów. KOCHAM KOCHAM KOCHAM

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację... dzisiaj przeczytałam tę część... i naprawdę pierwsza część powala drugą na "łopatki"

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).