Papierowe miasta - John Green


Autor: John Green
Tytuł: Papierowe miasta
Tytuł oryginału: Paper Towns
Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 05.06.2013
Liczba stron: 400


Pójdziesz do papierowych miast i nigdy już nie powrócisz.


Niedawno swoją premierę miała ekranizacja kolejnej książki Johna Greena, więc dzisiaj podzielę się z Wami moją opinią na temat owej książki, jaką są Papierowe Miasta. Jest to moje trzecie spotkanie z tym autorem, i jak na razie nie mogę powiedzieć, że jestem zawiedziona, lub w jakiś sposób rozczarowana. Jednak czy ta powieść Pana Zielonego spodobała mi się tak bardzo jak chociażby cudowne Gwiazd naszych wina?



Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.
Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?

Zacznę może od tego, że absolutnie uwielbiam pierwszą stronę, a właściwie pierwszy akapit powieści. Po jego przeczytaniu totalnie przepadłam i przed porządnym zagłębieniem się w historię czytałam go dziesiątki, o ile nie setki razy. Bardzo cenię sobie prozę Greena właśnie za tą oryginalność i nietypowość, za to, że potrafi opowiedzieć o zwykłym wydarzeniu w tak piękny sposób. Wiem też, że z tego samego powodu niektórzy książek tego autora nie lubią. No ale cóż, o gustach się nie dyskutuje.

Naszymi głównymi bohaterami są Quentin i Margo. Ta dwójka przyjaźniła się ze sobą w dzieciństwie, ale z biegiem czasu ich relacje się rozluźniły. Ona stała się królową szkoły, a on był przeciętniakiem, niekoniecznie z wyboru. Ich losy nieoczekiwanie ponownie się splatają kiedy Margo pojawia się w nocy w oknie Quentina. Tak zaczyna się najwspanialsza noc w życiu chłopaka, która poważnie zaważy na jego bliskiej przyszłości.

Przyglądając się bliżej Quentinowi już na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że jest bohaterem raczej nijakim. Nieśmiały, zamknięty w sobie, nietowarzyski . Obraca się wyłącznie w gonie zaufanych przyjaciół oraz znajomych ze szkolnej orkiestry (chociaż sam w orkiestrze nie gra). Kiedy w jego życie ponownie wkracza Margo, chłopak zmienia się pod jej pośrednim wpływem. Dlaczego pośrednim? Ponieważ na Quentina działa głównie tajemnica jaką otacza się dziewczyna, która pewnego dnia postanowiła po prostu zniknąć. Chłopak przechodzi metamorfozę, zyskuje zgubioną gdzieś pewność siebie i odwagę. Zaczyna się liczyć w społeczności szkoły, staje w obronie maluczkich i ma na widelcu głównych mięśniaków rządzących szkołą. Ponadto Q rozpoczyna walkę o dziewczynę swoich marzeń, jest zdeterminowany by ją znaleźć, ponieważ od dawna darzy ją szczególnymi uczuciami.

Margo natomiast to bohaterka-zagadka. Nie wiemy o niej nic ponadto co wie Quentin, czyli niedużo. Jest tajemnicza i nieodgadniona, można nawet powiedzieć, że nieprzewidywalna. Mimo pozorów jakie stwarza jest introwertyczką, żyje we własnym świecie. Nie lubi ograniczeń i osób, które są do niej negatywnie nastawione. Ma fioła na punkcie planowania, chociaż samo działanie nie przynosi jej satysfakcji. Margo jest odważna, ale zachowuje się dziecinnie. Dlaczego? Po pierwsze, zamiast rozwiązać swoje problemy z innymi ludźmi, postanawia się na nich zemścić. I po drugie, ucieka od problemów i zobowiązań. Jest specyficzna, trzeba to przyznać, ale nie wiem czy można nazwać ją całkowicie pozytywną postacią.


Pamiętaj, że czasami nasze wyobrażenie drugiej osoby niewiele ma wspólnego z tym, kim ona naprawdę jest.


Kluczową rolę w całej powieści ma proces poszukiwania Margo. Dziewczyna jak zwykle zostawia wskazówki o miejscu swojego przebywania, a Quentin wraz z przyjaciółmi prowadzą woje własne śledztwo, które znacznie napędza akcję. Chłopak nie robi nic innego, tylko stara się dojść do tego jakie znaczenie mają podpowiedzi od tajemniczej przyjaciółki.

Papierowe Miasta to powieść o odnajdywaniu siebie podczas usilnych prób odnalezienia ukochanej osoby, o przekraczaniu granic wyznaczonych samemu sobie. Quentin dzięki motywacji jaką jest dla niego pragnienie odnalezienia Margo całkowicie się zmienia, wykorzystuje szanse jaka mu się przydarzyła i zmienia swoje życie. To także piękna opowieść o przyjaźni, która uskrzydla, daje poczucie bezpieczeństwa i utwierdza w przekonaniu, że w otoczeniu właściwych osób jest się w stanie zrobić dosłownie wszystko. Powieść Greena ma także jeszcze inne przesłanie, a jest nim akceptacja tego, że nie wszyscy są tacy sami jak my. Zamiast dopasowywać innych do siebie trzeba szanować ich odmienność i traktować ją jako coś specjalnego, a nie wadę i powód do sprzeczek. Ci, którzy czytali będą wiedzieli, że chodzi mi szczególnie o jedną ważną scenę.

Powieść to oczywiście pozycja obowiązkowa zarówno dla fanów Greena, jak i wielbicieli gatunku young adult. To zupełnie coś innego niż Gwiazd naszych wina, bo zamiast o miłości, opowiada o przyjaźni silniejszej niż wszelkie przeciwności. Jak dla mnie nie jest to jakaś super rewelacyjna pozycja, niemniej jednak bardzo przyjemnie spędziłam przy niej czas. Zdecydowanie polecam :)

9 komentarzy:

  1. Mam nadzieję niebawem ją przeczytać. :) Recenzja jak zwykle świetnie napisana. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz recenzje ^^ Mam nadzieję niedługo sięgnąć po twórczość pana Greena, bo nie czytałam jeszcze żadnej z jego książek. No cóż, co poradzić na to, że w bibliotece non stop je wypożyczają...
    Pozdrawiam, będę wpadać częściej!
    pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Powieść wydała mi się bardzo przeciętna. Tak samo jak Gwiazd naszych wina. Jakoś nie podchodzi mi twórczość Greena
    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem to jedna z lepszych książek Greena, w moim prywatnym rankingu znajduje się na drugim miejscu, zaraz po "Gwiazd naszych wina" :)

    Weronika z lubieduzoczytac.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobała mi się ta książka. Zresztą Greena zawsze dobrze mi się czyta. Teraz czekam na zobaczenie filmu :)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przeczytać zanim obejrzę film - czyli jak najprędzej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę czytałam w zeszłym roku, a filmu jeszcze nie widziałam. Mnie najbardziej podobała się ostatnia część. Zdecydowanie najwięcej się w niej działo. :) Mam nadzieję, że film dobrze oddaje wersję pisaną.

    http://kulturaczytania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, a ja nadal nie czytałam! Pragnę ją upolować w tym starym, książkowym wydaniu, a nie filmowym, bo okładka w ogóle mi się nie podoba. Mam nadzieję, że się nie zawiodę i już nie mogę się doczekać lektury tej cudownej książki <3
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam tę powieść :) pozdrawiam :)

    niebanalnieoksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).