Grając w miłość - Abbi Glines



Autor: Abbi Glines
Tytuł: Grając w miłość
Tytuł oryginału: Take a chance
Seria: Rosemary Beach
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: lipiec 2015
Liczba stron: 234

Grant postanawia zakończyć romans z Nan. Wtedy na jego drodze pojawia się Harlow, dla której traci głowę. Jednak pewna tragedia zmienia mężczyznę, który wpada w wir imprez i alkoholu, zapominając o swojej miłości. Czy opamięta się na czas i nie będzie zbyt późno by ratować gasnące uczucie?


Grając w miłość to powieść reprezentująca gatunek New Adult i jednocześnie kontynuacja serii Rosemary Beach, z tym, że do głosu dopuszczeni zostają bohaterowie poboczni z poprzednich książek. Nie czytałam żadnej książki z tej serii, oprócz tej jednej i mogę stwierdzić, że nawet bez znajomości wcześniejszych wydarzeń można się z łatwością odnaleźć w fabule. Lektura jest lekka i niezobowiązująca.

Dużo słyszałam o Abbi Glines, głównie na zagranicznym booktubie i chciałam się wreszcie przekonać, co takiego super jest w twórczości tej autorki. Z bólem muszę stwierdzić, że absolutnie nic. Na podstawie lektury powieści Grając w miłość mogę stwierdzić, że New Adult w wykonaniu tej autorki jest niezbyt rewelacyjne, żeby nie powiedzieć, nieciekawe i do bani. Jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego to kontynuujcie czytanie.

Ogółem, pomysł na książkę jest całkiem niezły. Córka gwiazdy rocka poznaje chłopaka, który jest przyrodnim bratem jej przyrodniego brata (skomplikowane, wiem) i od razu zaczyna coś do niego czuć. Dochodzą do tego problemy tożsamościowe związane z tym, że bohaterka nie pamięta swojej matki i kłopotanie się ze sławnym ojcem, i przyrodnią siostrą, która jej nienawidzi. Z tym, że czytelnik nie ma za wielkiej szansy o tym poczytać, bo większość przestrzeni w książce wypełnia wątek miłości Harlow i Granta, co jest na swój sposób przytłaczające i nudzące.

W powieści śledzimy losy kolejnych bohaterów, którzy przewijali się we wcześniejszych książkach serii. Tym razem podążamy za Harlow i Grantem. Harlow to przyrodnia siostra Nan, która z kolei przez długi czas umawiała się z Grantem. Ale chłopak zauroczony tą dobrą siostrą, postanawia zostawić Nan i zdobyć serce Harlow. Trochę to skomplikowane, ale nie tak bardzo jak relacje rodzinne, które łączą poszczególnych bohaterów. Istna moda na sukces. Można się w tym pogubić, więc pozwólcie, że nie będę podawała przykładów, bo sama do końca tego nie ogarniam.

Harlow i Grant to bardzo schematyczne postacie. Ona próbuje grać niedostępną i twardą, ale ulega urokowi pierwszego lepszego chłopaka, który się do niej zaleca, i praktycznie wskakuje mu do łóżka za każdym razem kiedy jest okazja. Jest pełna sprzeczności, żyje na ciągłej huśtawce emocjonalnej i sama nie wie czego chce. To co mi się najbardziej nie podobało, to jej uległość względem chłopaka, który bezceremonialnie traktował ją jak trofeum, nie okazywał jej należytej uwagi, ale za to gotów był zabić każdego, kto się do niej zbliży. Przechodząc do Granta, pierwsze co rzuca się w oczy to jego skrzywiony pogląd na związki ('nie pokocham jej, bo kiedyś mogę ją stracić, a tego nie przeżyję'), oraz zaborczość z jaką traktuje Harlow. Dziewczynę traktuje bardzo przedmiotowo, a w jego głowie jest tylko seks, w którym, de facto, odnajduje jakiś rodzaj mistycyzmu, co często podkreśla, a co doprowadzało mnie do śmiechu. Jego postać reprezentuje typowego samca. W dodatku kiedy zaczyna umawiać się z Harlow totalnie lekceważy obowiązki związane z pracą.

Najwięcej problemów miałam z językiem używanym przez bohaterów. Co najważniejsze, dialogi były zbyt ckliwe i naciągane, a w rezultacie: bardzo nierealistyczne. Bardzo nie pasowały mi też niesmaczne uwagi rzucane głównie przez Granta, przeważnie w scenach seksu. Chłopak zamieniał się w neandertalczyka, zachowywał się bardzo prymitywnie. Duży minus za to.

Książka może się spodobać fanom NA i, nie oszukujmy się, erotyków, bo sceny łóżkowe wypełniają większość powieści. To może się podobać, ale nie każdemu, a zdecydowanie nie mi. Powieść jest lekka i niezobowiązująca, więc idealna na lato. Ale nie spodziewajcie się po niej za wiele, bo rozczarujecie się tak bardzo jak ja. Nadal nie wiem, czy kontynuować swoją przygodę z serią Rosemary Beach (jak czytaliście, to koniecznie dajcie znać czy warto).


Za książkę dziękuję wydawnictwu Pascal :)


6 komentarzy:

  1. 1. "Ona próbuje grać niedostępną i twardą, ale ulega urokowi pierwszego lepszego chłopaka, który się do niej zaleca, i praktycznie wskakuje mu do łóżka za każdym razem kiedy jest okazja."
    2. "gotów był zabić każdego, kto się do niej zbliży"
    3. "nie pokocham jej, bo kiedyś mogę ją stracić, a tego nie przeżyję"
    Schemat, który widziałam już zbyt wiele razy, żeby być zainteresowana tą książką.
    Ja o autorce, Abbi Glines, nie słyszałam nigdzie i nigdy. Nawet na zagranicznym booktube, choć może po prostu nie zwróciłam na to większej uwagi? Sama nie wiem, ale na pewno nie będę się zapoznawać z twórczością tej pani.
    Skrzynka Pełna Książek

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie skończyłam czytać "O krok za daleko" tej autorki i przyznam, że cała historia bardzo mnie wciągnęła, choć dostrzegłam podobne minusy, jakie Ty zauważyłaś w "Grając w miłość" ;)

    KsiążkowyŚwiat

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcę przeczytać, ale nie mam pojęcia, kiedy mi się to uda. Będę musiała zwrócić się z prośbą do wydawnictwa, ale jestem ciekawa, czy odpowiedź będzie pozytywna :D Miejmy nadzieję :P
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/ ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chętnie do niej zajrzę

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie ją przeczytam.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanowię się nad nią .
    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).