Pod kloszem - Meg Wolitzer



Autor: Meg Wolitzer
Tytuł: Pod kloszem
Tytuł oryginału: Belzhar
Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 17.06.2015
Liczba stron: 300

Wydawnictwo Bukowy Las kontynuuję swoją serię Myślnik! Tym razem dostajemy powieść amerykańskiej pisarki Meg Wolitzer, która nie jest zbyt znana w naszym kraju, co jednak nie przeszkadza jej w podbijaniu zagranicznych list bestsellerów. Pod kloszem staje więc w jednym szeregu z chociażby powieściami Greena, jednak czy sprosta standardom wyznaczonym przez pana Zielonego? Ma być pouczająco, z przekazem i dla młodych. A jak jest?

Gdyby życie było sprawiedliwe, Jam Gallahue nadal mieszkałaby w rodzinnym New Jersey ze swoim uroczym chłopakiem z Wielkiej Brytanii – Reevem Maxfieldem. Oglądaliby razem stare skecze i całowali się między regałami szkolnej biblioteki. Z pewnością nie byłaby teraz w Wooden Barn, szkolnym ośrodku terapeutycznym w Vermoncie, i nie chodziłaby na przeznaczone tylko dla wybranych uczniów (rzekomo odmieniające życie) lekcje pt. „Specjalne zagadnienia z literatury angielskiej” poświęcone wyłącznie twórczości Sylvii Plath.
Życie jednak nie jest sprawiedliwe. Reeve’a nie ma już od ponad roku, a Jam wciąż nie może otrząsnąć się po stracie. Kiedy zadanie domowe polegające na pisaniu pamiętnika otwiera Jam i pozostałym uczniom drogę do innego świata, nazwanego przez nich Belzharem, dziewczyna odkrywa rzeczywistość, w której czas staje w miejscu, a ona znów może poczuć obecność Reeve’a. Jednak zapełniając kolejne strony dziennika, Jam musi zmierzyć się z prawdą i zdecydować, jak wiele jest gotowa poświęcić, by odzyskać to, co utraciła.

Na samym początku pragnę zwrócić uwagę na to, że powieść rzeczywiście dobrze wpasowuje się w serię Myślnik. Traktuje o trudnych aspektach młodzieńczego życia, o zdarzeniach, które nigdy nie powinny dosięgnąć osób w tak młodym wieku. Na przykładzie Jem, oraz jej przyjaciół autorka pokazuje jak ciężko jest przezwyciężyć traumę i wyrwać się z sideł mrocznej przeszłości. Lektura zmusza czytelnika do rozmyślań na temat cierpienia, bólu i ulotności chwili oraz życia.

Główną bohaterką i jednocześnie narratorką powieści jest Jem Gallahue, młoda dziewczyna, która zamyka się w sobie po stracie jedynej osoby, którą naprawdę kochała - jej chłopaka Reeve'a Maxfielda. Skutkiem tego jest wysłanie dziewczyny do szkoły z internatem w Vermoncie, gdzie ma dojść do siebie i ponownie zacząć cieszyć się życiem. Od samego początku zauważyć można, że główna bohaterka jest wyjątkowo dojrzała jak na swój wiek. W ostatnim czasie przeszła naprawdę dużo, spotkało ją niesamowite cierpienie i niesprawiedliwość.Kiedy razem z czwórką innych dzieciaków odkrywa Belzhar, to ona jako jedyna nie potrafi sobie z tym poradzić w odpowiedni sposób. Kraina jej marzeń zamiast zasklepiać rany i pomagać jej pogodzić się z tym co się stało, rozochoca dziewczynę do tego stopnia, że traci ona poczucie gruntu pod nogami. I w tym momencie czytelnik powinien zacząć już coś podejrzewać. 

Powieść napędza sekret skrywany przez Jem, związany z okolicznościami śmierci Reeve'a. Od pierwszych stron zastanawiałam się jak mógł zginąć tak młody chłopak.  No i oczywiście współczułam Jam i rozumiałam jej sytuację, bo wiadomo, nastolatki mają mocne zachwiania emocjonalne, burza hormonów i te sprawy. I dlatego liczyłam, że rozwiązanie akcji będzie może nie tyle zaskakujące, co będzie ładnie podsumowywać całą historię. I niestety muszę powiedzieć, że przeliczyłam się i to mocno. Jak dla mnie zakończenie rujnuje całą książkę, która rokowała bardzo dobrze. Finał historii Jem i Reeve'a jest tak rozczarowujący (żeby nie powiedzieć po prostu głupi), że chciało mi się wyć z rozpaczy. Nie rozumiem jak można tak zmasakrować tak interesującą powieść! Wybaczcie moją frustrację, ale inaczej się nie da. Patrząc na bohaterkę główną poprzez wydarzenia opisane na ostatnich kilkunastu stronach, dużo traci w oczach czytelnika. Nie powiem więcej, żeby nie zdradzić za dużo, ale chętnie pozbyłabym się ostatnich stron, lepiej by mi było z zakończeniem otwartym.

Jednak przyznać muszę, że wykreowanie Belzharu, czyli krainy marzeń na jawie jest bardzo oryginalny i niespotykany w literaturze dla młodzieży. Zaimponowało mi także wykorzystanie Szklanego klosza Sylvi Plath, jako książki, która miała skłaniać młodych bohaterów do przemyśleń i pisania dzienników. Kolejnym pozytywnym aspektem było ukazanie jak traumatyczne przeżycia mogą zbliżać ludzi, w tym przypadku piątkę nastolatków z lekcji Specjalnych zagadnień z literatury angielskiej. No i warto wspomnieć o przyjemnym i lekkim stylu pani Wolitzer, dzięki któremu lektura wciąga i nie daje o sobie zapomnieć. Wielkim minusem, jak już wcześniej wspomniałam, jest fatalne zakończenie powieści, które psuje doświadczenie czytelnicze i wprawia we frustrację.

Nie mam pojęcia, czy powinnam polecać, czy odradzać Wam tą lekturę. Z jednej strony warto ją przeczytać, bo jest bardzo ładnie napisana i opowiada o traumatycznych przeżyciach w inny, niespotykany sposób (Belzhar). A z drugiej jest to nieszczęsne zakończenie, z którego powodu jestem wściekła, bo zrujnowało główną postać i całą książkę. To może umówmy się tak, czytajcie, ale omińcie ostatnie, powiedzmy, 20 stron, okej? Zaoszczędzicie sobie rozczarowania.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Bukowy Las!

8 komentarzy:

  1. Aż jestem ciekawa co się tam takiego wydarzyło w tym zakończeniu :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, ależ mnie tą końcówką zaintrygowałaś! Zżera mnie ciekawość, co takiego się tam wydarzyło i chyba sama będę się musiała przekonać, mimo ze lepiej tego nie robić:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale książka jest w drodze do mnie ;)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś przeżyję to zakończenie, bo książka mnie urzekła i przeczytam na 100%

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że zakończenie się nie udało, ale i tak mam chęć na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie zakończenie to najważniejszy element książki i nie może zostać spartaczone, bo inaczej cała reszta równiez traci na atrakcyjności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się ciekawa ta książka :)

    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).