EpikBox #1


Wczoraj nareszcie dostałam w swoje łapki pierwszego EpikBoxa! Jeeeeeeeeeeej! :3 Jak już wiecie, lub nie, EpikBox to przedsięwzięcie załogi BookGeek i jednocześnie pierwsza książkowa paczka subskrypcjna w naszym kraju. Dla miłośnika książek jest to coś super ekscytującego. Ja swoją paczkę zamówiłam od razu, kiedy weszła do przedsprzedaży i od tamtego czasu nie mogłam doczekać się aż będę miała okazję moje magiczne pudełko otworzyć. 
Dzisiaj przygotowałam dla Was relację z otwierania mojej paczuchy, czyli dużo zdjęć i kilka słów ode mnie, co sądze o danej rzeczy, oraz krótką opinię na temat całości.


Zaczynajmy!


Tak prezentuje się pudełko. Ot, zwykłe, kartonowe pudełko z nadrukowanym napisem epikbox. Nie muszę chyba wspominać, że siedząc przed nieotwartym pudełkiem aż świeżbiły mnie palce by jak najszybciej zajrzeć do środka.


Po walce z taśmą i otworzeniu pudełka ukazuje się nam taki widok: bardzo ładna kartka i fioletowy papier. Kartkę oczywiście odrzuciłam, bez zapoznawania się z treścią, bo nie chciałam sobie psuć zabawy płynącej z szukania skarbów w ciemno. (Czy ktoś jeszcze zauważył ten rażący w oczy błąd? 'Magi', serio?)



Zdejmujemy fioletowy papier i widzimy tekturowe ścinki. Mało zachęcający widok, może na przyszłość deweloperzy wymyślą coś innego, bo pył z tego dziadostwa sypał się wszędzie, i był na wszystkim. Cóż, ale chociaż wszystkie przedmioty w pudełku były zabezpieczone.



Jako pierwsze wyłowiłam magnetyczne zakładki do książki. Jak dla mnie bomba. Widuję takie wszędzie na Instagramie i zawsze chciałam mieć taki fajny gadźet. Przyczepić się mogę jedynie do tego, że są zrobione z papieru, więc pewnie są podatne na szkodzenia. Byłabym bardziej zadowolona, gdyby był to chociażby trochę porządniejszy papier.



Następnie wyciągnęłam torbę. Moja miłość do takich toreb jest wielka, szczególnie latem. Mam już kilka i noszę je wszędzie, więc ta dołączy do kolekcji.



To jest mój hit tego boxa. Zastanawiałam się nad kupnem takiego czegoś od jakiegoś czasu. Rozważałam oczywiście wersję drewnianą, ale i taka plastikowa może być dobra do przetestowania.


W pudełku znalazłam też bookgeek'owe zakładki i kupon promocyjny na biżuterię dla fanów.


No i nareszcie książka! Spodziewałam się, że będzie to coś od Sandersona, bo ostatnio o nim głośno. Tej książki jeszcze nie miałam i nie mogę się doczekaż, aż wygrzebię się z egzemplarzy recenzenckich i przeczytam tą pozycję.


Na samym dnie znalazł się sampler książki Co ze mnie zostało, oraz plakat :)

***



No i to by było na tyle. Bardzo pozytywny początek, bardzo ciekawego przedsięwzięcia. Czy żałuję wydanych pieniędzy? Absolutnie nie, bo każda z otrzymanych rzeczy jest cudowna, łącznie z książką. Jestem mega zadowolona i pewnie zamówię także październikowy EpikBox, ale zobaczę jeszcze jaki będzie temat.

Podsumowując, nie obyło się bez wpadki, za którą twórcy przeprosili na Fejsie, ale ogólnie ten box jest warty uwagi. Dajcie mu szansę, zamówcie chociaż raz, i przekonajcie się sami, co w tym takiego specjalnego. Według mnie warto :)

Ktoś z Was zamawiał?


8 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zachęciłaś!
    Torba jest przecudna :D
    love-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Planowałam zamówić pierwszy box, jednak dotarły do mnie strzępki informacji na temat wybranego tytułu, a Sanderson jakoś mnie specjalnie nie interesuje dlatego spasowałam. Ale szkoda, bo warto by nawet dla samych dodatków !

    OdpowiedzUsuń
  3. Z jednej strony żałuję, że nie wiedziałam o tej inicjatywie kiedy można było zakupić box, z drugiej jednak - tę książkę już mam, więc specjalnie zachwycona bym nie była. ;) Trochę się boję takiego kupowania w ciemno, bo jednak sporo nowości do mnie trafia i duplikat jest w tym przypadku bardzo prawdopodobny. Może jednak skuszę się raz ze względu na dodatki, no i dreszczyk emocji. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kiedyś dostałam paczkę zabezpieczoną PRAWDZIWYM sianem. Do dzi,ś mam pyłki na meblach. Sam pomysł świetny, ale chyba wolałabym sama wybrać sobie książkę do tego pudełka :)

    http://skazani-na-ksiazki.blogspot.com/2015/07/paranoia-piotr-adach.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba będę musiała zamówić kolejny!

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tym przedsięwzięciu, ale szczerze mówiąc chyba bym nie zamówiła. Bardzo skrupulatnie wybieram swoje lektury i nie lubię takich "niespodzianek" :_)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe takie przedsięwzięcie, tym bardziej, że samo odpakowywanie paczki sprawia frajdę.
    Może kiedyś jakiś zamówię... hm...

    OdpowiedzUsuń
  8. No no, wygląda to bardzo intrygująco. Być może podoba mi się, bo każda paczka, jaką dostaję, wydaje mi się ekscytująca. ;)

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).