Amulet. Łowcy Potworów - Karolina Cielas



Autor: Karolina Cielas
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2015
Liczba stron: 237

Jak zapewne już wiecie nie przepadam za czytaniem polskich autorów. Oczywiście są polskie książki, którymi się zachwycam, ale nie ma ich znowu tak wiele. Tym bardziej boję się czytania debiutów spod pióra Polaków. Ale od czasu do czasu daję im szansę, bo przecież trzeba wierzyć w 'swoich'. Tak też w moje ręce trafiła książka Karoliny Cielas i, o ile się nie mylę, jest to debiut.


To miały być przeciętne wakacje, wręcz przeraźliwie nudne, bo skręcona kostka unieruchomiła Rose w domu na kilka tygodni. Jednak nic nie będzie już zwyczajne, odkąd Rose odkryła, że jest nastoletnim magiem. Wraz z początkiem nowego roku szkolnego musi podjąć magiczną edukację w Velrisie.
Tymczasem dla magów nastają trudne czasy. Demony stają się coraz bardziej niebezpieczne i żądne krwi, a interesują się szczególnie pewną nastolatką… Czy Łowcy Potworów zapanują nad nimi? Czy przywrócą ład w Velrisie? I co z tym ma wspólnego maleńki pierścionek, który Rose nosi na palcu?

Autorka napisałam książkę w wieku 13 lat, a wydała kiedy miała już 14. Trochę młodo jak na debiut literacki. Ale muszę przyznać, że jak na wiek, to książka jest napisana sensownie i z głową. Wiadomo, nie można się spodziewać fajerwerków, jest jeszcze wiele rzeczy nad którymi trzeba popracować, ale to dobry początek. Znam kilka książek napisanych przez młodych pisarzy i przy każdej z nich się denerwowałam, a w przypadku Łowców nawet czerpałam z lektury trochę przyjemności.

Pomysł, wokół którego osnuta jest fabuła książki jest ciekawy. Dwa równoległe wymiary, istoty magiczne i tajemniczy przedmiot, przez który główna bohaterka znajduje się w tarapatach. Muszę przyznać, że magiczny świat jest podobny do tego z serii książek o Harry'm Potterze i momentami to aż bije po oczach.

Bohaterowie, z Rose na czele, nie są wykreowani idealnie, ale i tak nie jest źle. Jak dla mnie byli za płascy, trochę bez wyrazu. Opisy postaci też nie były zbyt rozległe (o ile w ogóle się pojawiały), dlatego ciężko było mi je[postacie] sobie wyobrazić. A miłosny trójkąt w jaki uwikłała się główna bohaterka, i ogólnie jej miłosne rozterki częściej mnie śmieszyły niż nakłaniały do współodczuwania i współczucia jej.

Książkę dosłownie połknęłam w około trzy godziny, kiedy siedziałam w komisji wyborczej. Jakoś tak szybko udało mi się ją poznać. Nie miałam z nią większych problemów. Fabuła nawet ciekawa i dużo się dzieje, ale dialogi dosłownie doprowadzały mnie do białej gorączki. Główna bohaterka wydała mi się bardzo niedojrzała i małostkowa. No i wszystko dzieje się za szybko. No nie wiem, brak tu jakiegoś polotu, czegoś co mogłoby zauroczyć czytelnika i wciągnąć go w przedstawiony świat.

Ogółem rzecz ujmując, jest to całkiem dobry debiut jak na tak młodą osobę. Cieszę się, że jest to pierwsza część serii, bo wraz z kolejnymi będziemy mogli obserwować postępy w sztuce pisarskiej Karoliny, która może kiedyś osiągnąć spory sukces na polskim rynku wydawniczym, i tego jej życzę.

Ocena: 4/10



Za książkę dziękuję wydawnictwu Novae Res.

3 komentarze:

  1. Spodobała mi się dziewczyna na okładce i ogólny pomysł na nią. Reszta... No cóż. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również nie przepadam za książkami polskich autorów. A jeszcze jak bohaterowie mają polskie imiona, to już w ogóle nie mogę wbić się w historię ;) Autorce pozazdrościć talentu i determinacji, napisać książkę w tak młodym wieku to naprawdę coś niebywałego. Może z czasem rozwinie swój talent i jej następne książki będą lepsze ;)

    Galeria Książek

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Trzynaście lat to naprawdę młody wiek, jak na pisanie. Ja w tym wieku tworzyłam, tak okropne zdania, że to się nie dzieje...
    Podejrzewam, że wszystkie debiuty są takie. Związki bohaterów są śmieszne, akcja czasem przewidywalna, wręcz niemożliwa. Zaś opisów, albo nie ma, a jak są to naprawdę okropnie opisane.
    Kiedyś też czytałam debiut jednej polskiej pisarki (którą naprawdę uwielbiam), no i akcja bardzo raziła w oczy. Bardzo przypominała "Zmierzch" (tu a propo wspomnienia, że ta książka jest jakby wzorowana na Harry'm Potterze). Jednak teraz autorka pisze wyśmienicie, podejrzewam, że z tą pewnie jest podobnie.
    Może sięgnę po debiut tej autorki, jednak za bardzo mi na tym nie zależy.
    Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).