T5W: Książkowe nawyki


Ten tydzień był dla mnie pod względem blogowo-recenzyjnym wyjątkowo mało produktywny. Mam jakiś dziwny zastój i kiedy już siadam żeby napisać recenzję, nie mogę ubrać swoich myśli w słowa. Podejrzewam, że jest to spowodowane przemęczeniem i bardzo małą ilością snu. Matura nie oszczędza, a sen to dla mnie marzenie.  No ale mniejsza z tym, ważne, że jest środa i mamy kolejne zestawienie :)


Trochę się namęczyłam żeby określić moje nawyki związane z książkami, bo po prostu ich nie zauważam, wykonuję je odruchowo, automatycznie. I tym razem potraktuję to jako listę, bo nie chcę ich jakoś specjalnie porządkować.

1. Za każdym razem kiedy czytam grubszą książkę bardzo uważam, żeby przypadkiem nie złamać grzbietu. Kiedy to się jednak jakoś stanie biorę to za swoją porażkę, a książka płacze na półce i nie mogę na nią patrzeć. Po prostu nienawidzę kiedy książka ma złamany grzbiet. #problemypierwszegoświata

2. Jeżeli chodzi o książki jestem straszną pedantką. Zawsze zanim wezmę książkę do rąk muszę je najpierw umyć i dokładnie wysuszyć ręcznikiem. To z tego powodu właściwie nie pożyczam książek, a jak już to tylko zaufanym osobom.

3. Bardzo lubię zaznaczać ulubione lub ciekawe fragmenty książki, jak i cytaty, które uznam za mądre i warte zapamiętania. Dlatego niektóre z moich książek mają mnóstwo zaznaczników i nie mam zamiaru ich usuwać.

4. Układając swoje książki separuję przeczytane od nieprzeczytanych. Tą drugą grupę dodatkowo dzielę na egzemplarze recenzenckie i książki własne. Książki przeczytane i nieprzeczytane nie mogą się mieszać.

5. Jeżeli czytam książkę, która jest na rynku od kilku lat od razu szukam w Internecie e-booka, którego mogę za darmo pobrać na telefon i czytać gdzie tylko chcę nie nosząc ze sobą książki.


A jakie są Wasze czytelnicze i książkowe nawyki? :)





8 komentarzy:

  1. A jak mujesz książkę nie psując jej? :P
    love-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zaznaczam ciekawe fragmenty - i jeszcze dopisuję uwagi na marginesach. :) No i od jakiegoś czasu dodaję datę (rok, miesiąc) ukończenia i rozpoczęcia na stronie tytułowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysł z tymi datami! Co prawda zawsze zaznaczam datę na lubimyczytać, ale to nie to samo. Chyba zacznę praktykować :)

      Usuń
  3. Dobra, punkt drugi mnie rozwalił i przeraził nieco!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też strasznie uważam na grzbiety. A nawyk mycia rąk? Musisz naprawdę kochać swoje maleństwa xd

    Zapraszam do siebie,
    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że tak uważasz na książki. Po moich niestety od razu widać, że były używane...:( Wychodzę jednak z założenia, że używana książka = szczęśliwa książka:P
    http://pozytywniezakreconaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Też książki dzielę na nieprzeczytane i przeczytane. Na regale mam jeszcze książki, które są seriami. Taki mój nawyk, chociaż już przydałby się kolejny regał

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również nienawidzę zgiętych grzbietów książek. Po prostu nie mogę patrzeć na takie biedne książki. Takie pozycje od razy oddaje do biblioteki, gdzie rana rozwleka się na znaczniejsze obszary. ;)

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).