{Przedpremierowo} Girl Online - Zoe Sugg

Autor: Zoe Sugg
Tytuł oryginału: Girl Online
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 08.04.2015
Liczba stron: 368

Śledzę kanał Zoe już od kilku lat, więc kiedy dowiedziałam się, że wydaje książkę, oczywista oczywistość, musiałam ją mieć. Po angielsku, czy po polsku, nie ważne. I kiedy zobaczyłam informację o wydaniu książki w naszym kraju cieszyłam się jak głupia. A potem udało mi się wciągnąć na listę recenzentów tego tytułu i moja radość była jeszcze większa.


Jeśli ktoś jeszcze nie wie, Zoe Sugg od jakichś 6 lat prowadzi kanał na YouTube, gdzie pseudonimem Zoella zajmuje się głównie makijażem, ubraniami, czyli sprawami typowo związanymi z urodą. Jej kanał subskrybuje już  ponad 7,5 mln osób! Obok wielu innych znanych youtuber'ów zalicza się do grona tzw. Internetowych celebrytów wypromowanych właśnie poprzez platformę YouTube. Prywatnie spotyka się z Alfie'm Deyes'em, z którym mieszka. Kocha zwierzęta, ma dwie świnki morskie (Pippin i Percy) oraz mopsa (Nala).

Kiedy tylko Girl Online pojawiła się na zagranicznym rynku wydawniczym, wiele kontrowersji wywołał fakt, że Zoe przy pisaniu książki korzystała z pomocy tzw. ghostwritera. Ghostwriter to osoba, która pomaga pisać książkę innemu autorowi, jednocześnie nie roszcząc sobie praw do niej. To dosłownie pisarz-duch, nie wiemy kim jest, ale mamy świadomość jego działalności. I już na początku pragnę ustosunkować się do tego faktu. Nie przeszkadza mi, że Zoe posunęła się do czegoś takiego - nie ma doświadczenia pisarskiego, więc nikt nie powinien jej mieć tego za złe. Dla mnie nieodpowiednie jest jednak, że vlogerka zataiła ten fakt przed resztą świata i cały czas powtarzała, że to JEJ książka. Powinna sama się przyznać, a tak naprawdę po wydaniu oświadczenia przez wydawcę nawet się do tego nie odniosła, poprawcie mnie jeśli się mylę, ale od czasu tej afery nie powiedziała już o książce ani słowa. Smutne.

Źródło: google.com

Wracając do książki. Girl Online to opowieść o Penny Porter. Dziewczyna z Brighton już od roku prowadzi w tajemnicy bloga podpisując się nickiem Girl Online. Opisuje na nim swoje najróżniejsze przygody, uczucia, pisze o szkole, znajomych, chłopcach. Typowe dziewczyńskie sprawy. W wolnym czasie lubi także fotografować, patrzeć na morze i spędzać czas ze swoim przyjacielem Eliotem. Jej życie nie jest łatwe. Żyje w cieniu swojej przyjaciółki z dzieciństwa, jest kompletnie olewana przez chłopców, którzy się jej podobają, a w dodatku zawsze znajdzie sposób żeby upokorzyć się przed innymi. No i dochodzą do tego jeszcze napady paniki. I kiedy wszystko zaczyna się walić, wyjeżdża do Nowego Jorku i poznaje Noah. Ale chłopak także ma tajemnicę...

Miałam wygórowane mniemanie o książce zanim ją zaczęłam. No i muszę przyznać, że trochę się zawiodłam. Zacznę od tego co mi się podobało. Podobała mi się fabuła sama w sobie. Cała ta sprawa z blogiem, a potem z Noah - dla mnie bomba. Czytało się też bardzo szybko i przyjemnie. Wielki minus to duża przewidywalność i naiwność, bo niektóre wydarzenia są tak naciągane i mało prawdopodobne, że aż boli.

Styl jakim napisana jest powieść także pozostawia wiele do życzenia. Nie mówię, że jest zły, są momenty dobre i, niestety, te bardzo, bardzo słabe. Kuleją też dialogi, przy niektórych scenach miałam ochotę zamknąć książkę i walnąć się nią po głowie, bo wszystko było super fajnie, ale dialog zrujnował cały wydźwięk sytuacji. 

Podobała mi się kreacja głównej bohaterki, obraz jej życia i tego co się jej przytrafiało. W Penny odnajdujemy cząstkę samej Zoe: blog, mieszkanie w Brighton czy choćby ataki paniki. Autorka chciała uchwycić trochę siebie i swojego życia, być może ukrywanie bloga towarzyszyło i jej w początkach przygody z blogowaniem. Penny to nastolatka zagubiona w świecie, nie jest pewna siebie, przejawia cechy introwertyka, najlepiej czuje się w swoim pokoju. Jest też zbyt ufna wobec osób, które ją otaczają, przez co często cierpi. Dziewczyna jest trochę jak ja. Też pokładam w ludziach wielką wiarę, na którą często nie zasłużyli. Jestem dla wszystkich miła, ale nie zawsze dostaję w zamian to samo. I nie potrafię odsunąć od siebie ludzi, którzy mają na mnie toksyczny wpływ. Tak po prostu.

Spodobała mi się za to przestrzeń w książce. Mimo iż nie przypominam sobie zbyt spektakularnych opisów, to moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach i dosłownie czułam jakbym znajdowała się w danym miejscu razem z bohaterami. 

Mimo, iż bardzo lubię Zoe nie potrafię patrzeć na tę książkę inaczej niż jak na niezbyt udany debiut. Nie mówię, że książka nie jest dobra, bo pewnie spodoba się wielu osobom, po prostu nie trafiła do mnie w stu procentach. Najważniejsze jest to, że spędziłam z nią bardzo przyjemne kilka godzin. Czy będę kontynuować? Bo nie wiem czy wspominałam, ale planowana jest druga część Girl Online. I pewnie ją także przeczytam, chociażby z sentymentu do Zoe. A pierwszą książkę blogerki polecam w szczególności młodszym dziewczynom i fanom Zoelli :)

Ocena: 7/10



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Insignis!






7 komentarzy:

  1. Zoe dopiero zaczęłam oglądać, ale książkę na pewno przeczytam, zwłaszcza, że przydałaby mi się teraz jakaś przyjemna i niezbyt wymagająca książka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam Zoe przez jakiś czas i w sumie ją polubiłam. Mimo wielu mankamentów tej książki, chciałabym spróbować ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że dzięki Tobie dowiedziałam się, o co tak ogólnie chodzi z tą książką. :D Zagraniczne strony to dla mnie czarna magia i, jak widać, sporo tracę. Co do samej książki - przewidywalność mocno by mnie denerwowała, więc nie wiem, czy się skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka ta została mi odradzona i póki co nie zamierzam się za nią brać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Głośno się ostatnio zrobiło o tej książce, ale ja osobiście nie mam zamiaru po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jakoś mnie nie interesuje i chyba po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam podobne odczucia co do książki. Niezbyt dobra, ale zła też nie, po prostu ok. Gdy usłyszałam o książce pierwszy raz ucieszyłam się niezmiernie, bo Zoelle uwielbiam, a tym bardziej gdy okazało się, że ma to być powieść fikcyjna, a nie kolejna biografia:) Jak na debiut książka nie była zła, a co do tego kto ją napisał to moim zdaniem jest to książka Zoe,a nie ghostwritera. Oczywiście miała ogromną pomoc ze strony edytora, tego Zoe nigdy nie ukrywała, ale żeby cała książka wyszła spod pióra kogoś innego to nie wierzę...
    Książkę się miło i szybko czytało, mimo tego iż nie była to najlepsza książka to po drugą część sięgnę na pewno!

    Pozdrawiam, Ola.
    http://olaroxien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).