Moje refleksje na temat ekranizacji Zbuntowanej


Nie wiem kiedy zobaczycie ten post, ale kiedy go piszę jest niedziela i zaledwie kilka godzin temu miałam przyjemność obejrzeć adaptację filmową drugiego tomu trylogii Niezgodna, czyli Zbuntowanej. Czy mi się podobało? Tak i to bardzo. Jednak jeśli chodzi o zgodność z książką... no właśnie, tym chciałam się dzisiaj z Wami podzielić.



Zacznę od ogólnych spostrzeżeń na temat filmu. Zbuntowana w wersji filmowej jest całkiem niezła. Bardzo dobra gra aktorska, wartka akcja, świetne efekty specjalne, boskie zdjęcia i genialny soundtrack. Dwa ostatnie z wymienionych znacząco wpłynęły na moje odbieranie filmu, to zdecydowanie jego najlepsze aspekty. Zostałam oczarowana tym jak Miles Teller odegrał Petera. O MÓJ BOŻE ta postać w jego wykonaniu to istny geniusz. No i jeszcze Caleb, grany przez Ansela Elgorta. Nic nie rozśmieszyło mnie tak jak Caleb, przeważnie na początku, a konkretnie w scenach gdzie nasi bohaterowie wkraczają na teren siedziby bezfrakcyjnych, oraz podczas kolacji u Evelyn. Śmiałam się w głos sama na wielkiej sali kinowej, inni najwidoczniej nie złapali tego komizmu.

Ekranizacja w porównaniu do książki, to czysta abstrakcja. Zacznijmy od tego kluczowego pudełka. Jestem na 99% pewna, że w książce go nie było. Jego obecność dużo namieszała, a mnie samą niesamowicie sfrustrowała, bo nie wiedziałam co się dzieje. Druga sprawa to wyrzuty sumienia tris i jej szok po zastrzeleniu Willa, przez który nie może nawet patrzeć na broń. A w filmie już może w dziesiątej minucie widzimy pannę Prior paradującą z karabinem w ręku. I ja się pytam, jak to? Kolejna rzecz to scena łóżkowa z Tris i Tobiasem w rolach głównych, która została przetransferowana z Wiernej. Nie ładnie ze strony producentów, oj nie ładnie. Pominięte zostały też już prawie końcowe sceny na terenie siedziby Altruistów, wszystko co związane z Marcusem i jego spisek z Tris. Wydaje mi się też, że w książce relacje Tris z Cztery były, że tak się wyrażę, chwiejne. Bywało, że nie wiedzą na czym stoją, a w filmie cały czas byli razem i wcale się nie kłócili.

Jeśli chodzi o zgodności książkowe, to mamy ścięcie włosów przez Tris gdzieś na początku. Dręczą ją także koszmary, nie może sobie wybaczyć, że zabiła Willa i w jakiś sposób przyczyniła się do śmierci swoich rodziców. Scena oddania się dobrowolnie w ręce Erudytów zastała nieco uszlachetniona, czytając książkę odniosłam wrażenie, że Tris zachowuje się impulsywnie i po prostu głupio, tu natomiast została bohaterką. Tobias spinał się ze swoją matką i ruszył na ratunek za Tris, przez co został zamknięty w celi u Erudytów. Evelyn była zimna i wyrachowana, dokładnie tak jak powinno być. Caleb zdradził i przyczyniał się do tortur na Tris, więc i to było na miejscu. No i oczywiście końcowa wiadomość od Edith Prior, jednakże jej nazwisko nie padło w filmie.

Brawa należą się odtwórcom głównych ról, czyli Shai Woodley i Theo James'owi, który był jednym z powodów mojej wycieczki do kina. Takie ciacho na wielki ekranie.. och! ^^ Jak już wcześniej wspominałam wyrazy uznania lecą także do Milesa Tellera i Ansela Elgorta, gdyż obydwaj rozbawili mnie do łez. Bardzo mocną stroną była sceneria i przepiękne, przecudowne ujęcia, które zapierały dech w piersi.

Zadziwiająco całość bardzo mi się spodobała i nie przeszkadzało mi zbytnio, że nie ma stuprocentowej zgodności z książką. Trochę się bałam, że nie polubię tej części tak, jakbym chciała, ponieważ pierwszy film uwielbiam wręcz i oglądałam go już mnóstwo razy. Ze Zbuntowaną będzie z pewnością tak samo. Obejrzę może jeszcze raz w kinie, o ile nadarzy się okazja i na pewno zainteresuję się filmem kiedy wyjdzie na DVD. Jednym słowem: polecam. Przede wszystkim fanom serii, ale i tym, którym nie spodobały się książki, bo ekranizacje to zupełnie inna para kaloszy. 



12 komentarzy:

  1. Zbuntowana jest aż tak dobra?! Nie spodziewałam się :D
    http://love-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Obejrzę tylko dla Theo. :3 A może w końcu się przemogę i przeczytam całość. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Theo to bardzo dobry powód. I to jeszcze w 3D! Same ochy i achy :3

      Usuń
  3. Film przede mną, ja chyba wersję filmową wolę bardziej od książki. Na razie mam takie spostrzeżenie po Niezgodnej, ciekawe jak będzie ze zbuntowaną.

    OdpowiedzUsuń
  4. 3 dni temu premiera w Polsce, a ja już go oglądałem:) Dziś obejrzę ponownie - Zbuntowana:) Fajny film to za mało powiedziane. http://zbuntowana.esite.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam zamiar obejrzeć ponownie, mam nadzieję, że się uda :)

      Usuń
  5. Zazdroszczę, też bym chciała już obejrzeć ten film!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety zawiodłam się na tym filmie... A tak liczyłam, że się poprawi po pierwszej części :) http://pizama-w-koty.blogspot.com/2015/03/zbuntowana-ekranizacja.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi akurat pierwsza część bardzo się podobała. No nie wiem, po prostu lubię ją oglądać :)

      Usuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).