Powiedz tylko słowo - Aniela Mencel

Autor: Aniela Mencel
Wydawnictwo:  Novae Res
Data wydania: 2014
Liczba stron: 220



Pewnie znacie sytuację kiedy opis książki jest tak szalenie zachęcający, że bardzo chcecie ją przeczytać, ale po pierwszych kilku stronach czar znika. Ja ostatnio często doświadczam zawodu z powodu książek, które mają genialny opis na okładce, ale treść nie jest co do niego konsekwentna. Tak bardzo staram się wierzyć w dobrą książkę spod pióra Polaka, ale niestety częściej się rozczarowuję niż zachwycam.


Anna żyje tak, jakby nigdy nie miała umrzeć. Pędzi w codziennym maratonie pokus, aby zaspokoić swoje zachcianki, sztucznie napędzane przez współczesny świat. Jednak w pewnym momencie zegary się zatrzymają. Wtedy dotrze do niej coś, co zmieni jej życie na zawsze. Zrozumie, że najbardziej na świecie chce kochać. Jej świat stanie na głowie, a ona sama przejdzie niesamowitą metamorfozę. Przebudzi się i zrozumie, że jej życie to tylko krótka chwila.

Powiedz tylko słowo to książka, która uzmysławia czytelnikowi, że nigdy nie wiemy, co może nas spotkać w życiu. Nie znamy dnia ani godziny, gdy w końcu obudzimy się i zaczniemy żyć na nowo.

Książka oparta na autentycznych wydarzeniach! (opis wydawcy)

Po takim opisie aż żal przejść koło książki obojętnie. Do tego dochodzi ładna okładka i mamy zabójczy komplet. Dlatego po książce spodziewałam się chociażby dobrej historii, z tych wpływających na nasz światopogląd. I niestety rozczarowałam się okropnie. Przykro mi to stwierdzić, ale to była jedna z najsłabszych książek, które przeczytałam w minionym 2014 roku.

Pomysł sam w sobie jest bardzo dobry. Mamy Annę, kobietę sukcesu, goniącą za swoją karierą i jednocześnie zaniedbującą swoje życie prywatne. I w końcu postanawia poddać się presji wywieranej przez rodzinę i przyjaciół i zakłada konto na Sympatii. Spoko. Ale cała historia z miłością przez Internet, w dodatku z osobą, która ledwo co umie mówić po polsku była dla mnie śmieszna.

Miałam wielki problem z mailami od MM, których momentami nie dało się rozczytać z powodu okropnych błędów. Rozumiem, że można potrafić tylko mówić po polsku i mieć problemy z pisownią, ale mieć problemy i z jednym i z drugim i startować do Polki ze swoją pisownią? Nie dzięki. Kiedy piszę z osobami, które umieją trochę polski i mają sadzić mi ortografy w każdym zdaniu, to wolę pisać z nimi po angielsku. Not big deal, dogadać się zawsze można.

Także romans zawarty w powieści przysporzył mi wiele problemów. Samo to, że bohaterka poznała kogoś przez Internet jest okej bo znam wiele szczęśliwych par, które właśnie w ten sposób się poznały. Z tym, że Anna zdecydowanie daje sobą kierować i podporządkowywuje się obcemu, jakby nie było mężczyźnie. I właśnie to mi nie pasowało. Bo gdybym ja się dowiedziała, że koleś, którego poznałam przez Internet kilka miesięcy temu zaplanował nasz ślub bez mojej wiedzy, to pewnie dałabym mu mocnego kosza i odesłała z kwitkiem. Ale nie Anna, ona zgadza się na wszystko, zostawia swoją firmę, rodzinę i kraj, żeby być z 'miłością swojego życia'.

Nawiązania do Pisma Świętego - to ich obawiałam się najbardziej. Ostatnio jestem trochę na bakier z naszą religią dlatego nie byłam zachwycona kiedy dowiedziałam się o takowych. Jak dla mnie były one całkowicie zbędne i w ogólnej wymowie książki nie mikały większego sensu.

Jeśli ta historia byłaby napisana trochę inaczej, to pewnie by mnie porwała. Niestety, albo i stety nie wyszło. Jednak jak ktoś lubi tego typu pozycje, to może i w tej znajdzie coś dla siebie. Nie była to zdecydowanie książka dla mnie. Czytacie na własną odpowiedzialność.

Ocena: 2/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Novae Res :)

3 komentarze:

  1. Niestety ja również się tą książką zawiodłam, z resztą wiesz, że tak było. Szkoda mi strasznie, że wciąż tak mało jest naprawdę dobrych książek o podobnej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybym tylko zwróciłabym uwagę na okładkę, już byłaby moja, lecz to już kolejna recenzja tak negatywna i nie sądzę, że zwrócę teraz na nią uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba większość czytelników się zawiodła. Mnie najbardziej dobił ten wątek z Bogiem i przemianą duchową bohaterki. Zdecydowanie, to była jedna z gorszych książek jakie przeczytałam...

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).