{Stosikowo #3} Stosik październikowy


No witam. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moim kolejnym stosikiem. Książek jest może mniej niż w zeszłym miesiącu, ale i tak szybkość z jaką rozrasta się moja pokojowa biblioteczka mnie przeraża. No i zaczęłam rozumieć problemy innych bloggerów, czyli brak miejsca na książki. Chyba trzeba zainwestować w nowy regał ;) Ale póki co, zapraszam do przyjrzenia się mojemu stosikowi z bliska.

Nexus - Ramez Naam





Autor: Ramez Naam
Tytuł oryginału: Nexus
Seria: Nexus
Wydawnictwo:  Drageus Publishing House
Data wydania: 06.2013
Liczba stron: 454

Postep techniczny to nieodzowny element dzisiejszej codzienności. Trudno wyobrazić sobie życie bez technologii, ktora przecież otacza nas z każdej strony. Trudno też jest określić jak dalego technologia posunie się w ciągu najbliższych lat. Można tylko przupuszczać. Puścic wodze fantazji, bo kto wie, może akurat nasze przewidywania sie sprawdzą, a może to właśnie my wcielimy je w życie. Biorąc pod uwagfę czasy w jakich żyjemy należy zastanowić się, czy istnieja jeszcze rzeczy niemożliwe do osiągnięcia przy pomocy technologii, czy może jest to już pojecie abstrakcyjne. Dojść może nawet do tego, że sam człowiek, najdoskonalszy twór Matki Natury zostanie zmechanizowany, upodobni się do maszyny, komputera. Jedną z wizji przyszlości, gdzie jednostka ludzka zostaje poddana komputeryzacji przedstawia Ramez Naam w trylogii Nexus.

{Spotkania} Spotkanie autorskie z Robertem Gongiem



Każdy kto jest zaprzyjaźniony ze swoją pobliską Biblioteką Publiczną powinien zdawać sobie sprawę, ze organizuje ona takze spotkania z autorami powieści lub tomików wierszy. Wiecie, lub nie, ale moje biblioteka mimo, iż jest mała, to dość często stara się zapraszać ciekawe osoby piszące książki, a ja bardzo lubię w nich uczestniczyć. Tym razem panie z biblioteki (które dobrze mnie znają, bo często ich odwiedzam) zaprosiły mnie na spotkanie z panem Robertem Gongiem. Mimo, iż nie czytałam żadnej z książek tego pana, to zgodziłam się przyjść i posłuchać, czy też podyskutować.

Lubimy Czytać Tag



Zostałam nominowana do tagu przez Dominikę z bloga Czytelnia Dominiki. Dziękuję! Przyjmuję wyzwanie, ale dużo się po mnie nie spodziewajcie. Odpowiedzi są zdawkowane, bo chociaż raz nie będę się rozwodzić nad tym dlaczego tak, a nie inaczej (a przynajmniej się postaram ;p)


Wieża Boga - Jerzy Andrzej Masłowski


Źródło: Google


Autor: Jerzy Andrzej Masłowski
Wydawnictwo:  Tao
Data wydania: 2006
Liczba stron: 117

Niedopowiedzenia to coś, za czym chyba nikt nie przepada. No bo jak to, pisać opowieść, wdrożyć czytelnika w świat przedstawiony, zainteresować go wydarzeniami, pozwolić zaprzyjaźnić się z bohaterami, i tak nagle zostawić? Opowiedzieć tylko fragment z czyjegoś życia. A co z całą resztą? Dlatego częściej sięgam po serie książek, a rzadziej po opowiadania i książki pojedyńcze. Po prostu za bardzo przywiązuję się do bohaterów, chcę wiedzieć o nich wszystko i być z nimi, w ich świecie jak najdłużej. A mimo to, cieszę się, że w moje ręce trafił zbiór opowiadań Jerzego Andrzeja Masłowskiego, bo chociaż po przeczytaniu każego z opowiadań miałam mnóstwo pytań i dużo rozmyślałam, to była to na prawdę wartościowa lektura.

Strażnicy marzeń (2012)


Tytuł oryginału: Rise of the Guardians
Gatunek: Animacja, Familijny, Fantasy, Przygodowy
Reżyseria:  Peter Ramsey
Scenariusz:  David Lindsay-Abaire
Produkcja: USA
Premiera:  4 stycznia 2013 (Polska), 10 października 2012 (świat)

Jak można było przypuszczać moja faza na oglądanie animacji szybko mnie nie opuści. Po prostu uwielbiam bajki z morałem, które jednocześnie potrafią dostarczyć mi niemałej rozrywki i śmiechu. Więc kiedy tylko dostrzegłam w programie telewizyjnym, że na HBO będzie wyświetlana animacja Strażnicy Marzeń, to mimo, że oglądałam ją jakieś dwa razy w ostatnim czasie, to nie mogłam się powstrzymać by obejrzeć ją znów. I właśnie w ten sposób spędziłam sobotni wieczór - z całą rodziną, przed telewizorem, bo hej, my wszyscy kochamy oglądać bajki!


Córka Szklarki - Agnieszka Grzelak




Autor: Agnieszka Grzelak
Seria: Blask Corredo
Wydawnictwo:  W drodze
Data wydania: 04.09.2014
Liczba stron: 348

UWAGA! Jako, że jest to recenzja drugiego tomu serii, zawiera wiele spoilerów. Czytasz na własną odpowiedzialność ;)

Po tym jak Herbata szczęścia, czyli pierwsza książka w serii Blask Corredo wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie, postanowiłam od razu sięgnąć po drugą czesć cyklu, skoro miałam taką możliwość. I nie mogę powiedzieć, że załuję, bo i tym razem czerpałam ogromną przyjemność z zagłębiania się w lekturę. Barwne opisy, wartka akcja, rodzinne dramaty oraz dzieci, które w obliczu niebezpieczeństwa potrafią zachować zimną krew i nie dać się podporządkować instruktorkom, to tylko część tego, co może Wam zaoferować książka Córka Szklarki.

Droga do El Dorado (2000)





Tytuł oryginału: The Road to El Dorado
Gatunek: Animacja, Familijny, Przygodowy
Reżyseria: 
  • Jeffrey Katzenberg, 
  • Bibo Bergeron, 
  • Will Finn, 
  • Don Paul, 
  • David Silverman
  • Scenariusz: 
  • Ted Elliott, 
  • Terry Rossio
  • Produkcja: USA
    Premiera:  22 września 2000 (Polska),  31 marca 2000 (świat)

    A więc, ostatnio przechodzę przez ten dziwny okres, kiedy zachciało mi się wrócić do dzieciństwa. Tak, osiągnęłam pełnoletność kilka miesięcy temu, i jak się okazuje, wcale nie chcę być dorosła. Sentyment do dawnych czasó, do beztroskiego dzieciństwa powrócił i rósł w siłę, a żeby choć odrobinę rozładować to napięcie, postanowiłam urządzić sobie mentalną wycieczkę do czasu kiedy byłam dzieckiem. Wciągnąłam w to siostrę i po kilku dniach przesłuchiwania piosenek z disney'owskich produkcji dawnych lat (o czym chyba też napiszę posta), postanowiłyśmy zabrać się za oglądanie bajek, które, można powiedzieć, wpłynęły w znacznym stopniu na to kim teraz jesteśmy. A jako, że pod ręką miałyśmy płytkę z filmem Droga do El Dorado, który obie ubóstwiałyśmy jako kilkuletnie dziewczynki (i nadal ubóstwiamy), postanowiłyśmy właśnie od niego zacząć naszą podróż w czasie!

    Zniszcz ten dziennik!



    Będąc ostatnio w Echu w Kielcach, jak to ja, buszowałam większość czasu w księgarniach. I w każdej wysoko na liście bestsellerów znajdowała się książka Zniszcz ten dziennik Keri Smith. Zaintrygowała mnie, ale jej nie kupiłam. Po powrocie do domu zrobiłam rozeznanie i okazało się, że z dziennikiem można robić ciekawe rzeczy, że uzupełnianie go zmusza do kreatywności. No więc kiedy moja siostra jechała do kina na Miasto 44 zaleciłam jej kupno owego dziennika. I tak znalazł się u mnie i wręcz nie mogę się doczekać aż zacznę go niszczyć :)


    Herbata szczęścia - Agnieszka Grzelak




    Autor: Agnieszka Grzelak
    Seria: Blask Corredo
    Wydawnictwo:  W drodze
    Data wydania: 01.2014
    Liczba stron: 404


    Wyobraź sobie, że od urodzenia jesteś sierotą. Nie wiesz kim byli Twoi rodzice, ponieważ nigdy ich nie poznałeś, i prawdopodobnie już nie poznasz. Właściwie nie masz tożsamości, jesteś po prostu kolejną istotą, którą pokrzywdził los. Za to masz niezwykły talent, jedyny w swoim rodzaju. Możesz nawet o nim nie wiedzieć,  ale instruktorki pomogą Ci go odkryć i oszlifować na prawdziwy diament. Nie wierzysz? Nie musisz, bo to najprawdziwsza prawda. Jednak kosztem Twoich umiejętności, odebrana zostanie Ci zdolność do kochania, nie zaznasz miłości na Wyspie Sierot, ani poza nią. A nawet jeśli, to zostanie Ci ona szybko odebrana. Jesteś gotowy podjąć ryzyko, by chociażby przez chwilę zaznać prawdziwego szczęścia?

    {Stosikowo #2} Stos wrześniowy


    Nadszedł czas na drugi w historii Zaczytanej Blondynki stos! Dzisiaj pokażę Wam wszystkie książki, które przywędrowały do mnie we wrześniu. No i... trochę się ich nazbierało. Rozmiar tego stosu przeraża mnie samą, ale jestem z niego zadowolona :)

    Wymianka na A!


    Nareszcie jest! Czekałam na nią z niecierpliwością przez jakiś czas. Dzisiaj, tak jak przez kilka dni w zeszłym tygodniu zastanawiałam się czy to właśnie TEN dzień. I okazało się, że w moim pokoju czeka na mnie paczka. Duża paczka, ogromna, o wiele większa niż się spodziewałam, dlatego byłam wielce zaskoczona, a moja ekscytacja wzrosła nagle do poziomu, który utrzymywany przez dłuższy czas mógłby mnie rozsadzić od środka. Dosłownie. No, ale mniejsza z tym. Zapraszam do obejrzenia moich wymiankowych łupów.

    Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
    (Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).