Strażnicy marzeń (2012)


Tytuł oryginału: Rise of the Guardians
Gatunek: Animacja, Familijny, Fantasy, Przygodowy
Reżyseria:  Peter Ramsey
Scenariusz:  David Lindsay-Abaire
Produkcja: USA
Premiera:  4 stycznia 2013 (Polska), 10 października 2012 (świat)

Jak można było przypuszczać moja faza na oglądanie animacji szybko mnie nie opuści. Po prostu uwielbiam bajki z morałem, które jednocześnie potrafią dostarczyć mi niemałej rozrywki i śmiechu. Więc kiedy tylko dostrzegłam w programie telewizyjnym, że na HBO będzie wyświetlana animacja Strażnicy Marzeń, to mimo, że oglądałam ją jakieś dwa razy w ostatnim czasie, to nie mogłam się powstrzymać by obejrzeć ją znów. I właśnie w ten sposób spędziłam sobotni wieczór - z całą rodziną, przed telewizorem, bo hej, my wszyscy kochamy oglądać bajki!


Wielkanoc jest coraz bliżej. Jednak nie tylko Wielkanocny Królik ma pełne łapy roboty. Także North, czyli Święty Mikołaj, Zębowa Wróżka i Piaskowy Ludek nie mają dni wolnych od pracy. Każde z nich wypełniając swoje obowiązki podtrzymuje dziecięce marzenia, daje im radość i nadzieję, i dba o to by najmłodsi nie zapominali o nich, by w nich wierzyli. Tą wyjątkową czwórkę nazywa się mianem Strażników Marzeń. Trochę inne priorytety ma Jack Mróz, który nie zalicza się do tego grona. Odkąd został wybrany, czy też stworzony przez Ksieżyc, spędza lata na zabawie i figlach, zapewniając mróz i śnieg, który dostarcza dzieciakom wiele radości. Jego jedynym zmartwieniem jest to, że nikt w niego tak na prawdę nie wierzy, a co za tym idzie, nikt nie może go zobaczyć.
Spokój i codzienność Strażników zostaje zmącony przez pana ciemności - Mroka, ktory pragnie władzy nad dziecięcymi marzeniami, chce zasiać w nich strach i niepewność. Strażnicy łączą się, a Księżyc wybiera nowego strażnika, który ma pomóc im w pokonaniu Mroka. Jednak czy sprostają temu zadaniu? I jak wiele będą w stanie poświęcić dla większego celu?

Kiedy tylko natrafiłam pierwszy raz na tą animację DreamWorksa, a było to może pół roku temu, o ile się nie mylę, byłam nią zachwycona i cieszyłam się jak małe dziecko kiedy tylko zaczęłam ją oglądać. Było to jakoś w czasie kiedy miałam chęć odkrywania bajek i animacji, które jakimś cudem przegapiłam. Wtedy też pierwszy raz obejrzałam Jak wytresować smoka? ale to już inna historia. 

Od razu muszę powiedzieć, że byłam zdziwiona, że tak dobra animacja, która nie służy tylko rozrywce, ale i w jakimś stopniu edukacji i rozwijaniu charakteru, powstała wcale nie tak dawno. To dobry znak, na to, że przemysł filmowy zajmujący się tworzeniem filmów dla najmłodszych ma się całkiem dobrze, chociaż niektóre produkcje jakie czasem ogląda mój brat to istny koszmar (a mówię tu konkretnie o kreskówkach emitowanych na Cartoon Network, które są okazem głupoty, obrzydliwości i bezsensu, i powinno się zabronić ich emisji)! Ale dzisiaj nie o koszmarach, a o marzeniach.

Strasznie spodobało mi się małe unowocześnienie postaci żyjących w mentalności ludzi (szczególnie dzieci) na jakie pokusili się twórcy. Święty Mikołaj, który zamiast Mikołaj nazywa się North i rzuca zabawnymi tekstami? Czemu nie! Wielkich rozmiarów Królik wielkanocny, który rzuca bumerangami i ma na pieńku z Northem? Proszę bardzo! A do tego Zębowa Wróżka, która jest nadpobudliwa i ma obsesję na punkcie zębów (za każdym razem kiedy widzi ładny zestaw włącza jej się fangirling). Razem z Piaskowym Ludkiem, o którym mówi się rzadziej, no i oczywiście Jackiem Mrozem tworzą zespół wybuchowy, ale wyjątkowo zgrany.

Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr!

Całość jest przepełniona humorem, czasem sarkazmem, ale nie można powiedzieć, że animacja nie jest zabawna. Są też powtarzające się motywy, jak powracający czarny charakter, walka ze złem i zwycięztwo dobra, ale wiadomo, domyślnymi odbiorcami są dzieci, a dzieciom trzeba dawać nadzieję na to, że wszystko jest możliwe jeśli mocno się w to wierzy. No i w siebie oczywiście. Jednak nie powiedziałabym, że bajka (strasznie nie lubię tego określenia) jest tylko dla dzieci, bo zarówno mi, jak i mojej siostrze, bardzo się spodobała i uwielbiamy do niej wracać.

A co z Wami? Oglądaliście, czy może macie zamiar? Chyba nie muszę mówić, że według mnie, każdy, dosłownie każdy powinien od czasu do czasu obejrzeć dobrą animację. Bo może tak jak dla mnie, tak i dla Was taki seans będzie odpoczynkiem od codzienności, w której nie zawsze jest łatwo i kolorowo. No i choć na chwilę natchnie Was wiarą w lepsze jutro, w lepsze dziś, lepsze teraz. Przecież każda chwila naszego życia jest ważna, w każdej chwili możemy coś zmienić w naszym życiu, by było bardziej magiczne. Wystarczy chcieć!

Ocena: 10/10


4 komentarze:

  1. Kiedyś zaczęłam oglądać, ale z jakiego powodu przerwałam w połowie, ale jak tylko znajdę więcej czasu to z przyjemnością wrócę do ''Strażników marzeń'' :)

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi w tej bajce coś się nie podobało, jest tu jakaś pewna historia, warta obejrzenia, lecz mnie nie wciągnęła jak inne, chociaż fakt, czasem zdarzają się śmieszne teksty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro masz konto na lubimyczytac.pl to Ciebie również nominuję do zabawy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tym filmie, ale .. kto wie, może kiedyś. Raczej rzadko cokolwiek oglądam, ale może teraz będzie inaczej.
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).