{Spotkania} Spotkanie autorskie z Robertem Gongiem



Każdy kto jest zaprzyjaźniony ze swoją pobliską Biblioteką Publiczną powinien zdawać sobie sprawę, ze organizuje ona takze spotkania z autorami powieści lub tomików wierszy. Wiecie, lub nie, ale moje biblioteka mimo, iż jest mała, to dość często stara się zapraszać ciekawe osoby piszące książki, a ja bardzo lubię w nich uczestniczyć. Tym razem panie z biblioteki (które dobrze mnie znają, bo często ich odwiedzam) zaprosiły mnie na spotkanie z panem Robertem Gongiem. Mimo, iż nie czytałam żadnej z książek tego pana, to zgodziłam się przyjść i posłuchać, czy też podyskutować.



Jak to bywa w małych miejscowościach, zainteresowanie było niewielkie, a jednak pojawiło sie kilkanaście osób, w tym tylko jeden mężczyzna. Ja przyciągnełam ze sobą moją siostrę, żeby było mi trochę raźniej pośród tych wszystkich poważnych osób. Pan Robert mimo, że trochę się spóźnił, wywołał nie małe zainteresowanie swoim pojawieniem się. Jako, że autor nie chciał za dużo o sobie mówić, panie obecne na spotkaniu skutecznie ciągnęły go za język, dochodząc nawet do pytań o upodobania kulinarne i relacje z teściową. Nastepnie od słowa do słowa wywiązała się dyskusja na temat zmiany roli kobiety we współczesnym świecie. Temat rzeka. Dosłownie, rozwodzenie się nad nim zajęło większość spotkania. Pan Robert sprytnie wplatał w rozmowę swoje książki, w których, jak się okazuje, kobiety są silnymi jednostaki zdolnymi porządnie zatrząść męskim światem.

Kierunek rozmowy delikatnie przeszedł na płaszczyznę literatury samej w sobie. Razem z drugim meżczyzna w pomieszczeniu, który jest lokalnym poetą, rozwodził się nad polskimi literackimi noblistami i tymi, którzy powinni ta nagrodę dostać, a także nad powielaniem popularnych w literaturze wzorców mających w rzeczywistości oparcie w Biblii. Bardzo surowo potraktowany został Mistrz i Malgorzata Bułhakowa, który zgodnie okrzyknięty został lektura trudna do przebrnięcia, z czym ja całkowicie się nie zgadzam, gdyż dla mnie czytanie tej książki było czystą przyjemnością.



Jak juz wcześniej wspomniałam nie znam żadnej z książek pana Roberta Gonga, ale wnioskując po słuchaniu jego monologu i wielu przechwałkach, które w moim odczuciu, były odrobinę niesmaczne, nie jestem pewna czy ta sensacja na wysokim poziomie jak to określił sam autor, jest dla mnie. Po spotkaniu kupiłam Kokainową miłość, która może mi się spodobać. Mam tylko nadzieje, że zapoznawanie się z twórczościa pisarza nie bedzie dla mnie drogą przez mękę.

Muszę jeszcze wspomnieć o niezwykle miłej rozmowie, jaką odbyłam z wydawcą pana Roberta, panią Małgosią, która towarzyszyła autorowi podczas spotkania. Mowiłyśmy o tym jak w dzisiejszych czasach trudno wydać książkę w wersji tradycyjnej i jak dużego nakładu finansowego to wymaga. Dlatego taniej i wygodniej jest wydawać e-booki. Jako, że jedna z książek pana Gonga jest niedostępna na rynku, pani zaproponowała mi, że podeśle mi swoją osobistą kopię, bym mogła się z nią zapoznać. Bardzo miły gest.



Więc w najbliższym czasie bedę miała okazję poznać dwie z trzech jak dotąd wydanych książek pana Roberta Gonga. Kolejna ukazuje się w grudniu, więc o ile autor i jego twórczość mi się spodoba, może pokuszę się o dokupienie kolejnych tytułów. Ale wracając do spotkań autorskich. Chyba nie muszę Was zachęcać byście brali w nich udział? Myślę, że każdy mol książkowy wykorzysta sposobność spotkania i rozmowy z autorem z autorem, chociażby nawet go nie znał. Pozna go i być może polubi jego książki, może odkryje wartościową powieść, o której mało osób słyszało?

A czy ktoś z Was miał styczność z twórczością pana Roberta Gonga? Co sądzicie?

*(za wszelkie błędy przepraszam - klawiatura się buntuje)

4 komentarze:

  1. Nic nie słyszałam o autorze i o jego książkach, warto chodzić na takie spotkanie, w małym gronie nigdy nie wiadomo kiedy się pozna jakąś perełkę, czekam więc z niecierpliwością na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w bibliotece głównie są organizowane spotkanie z autorami wierszy, a ja nie lubię ich czytać, więc zazdroszczę Ci, że Twoja biblioteka zaprasza takich pisarzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o autorze, jednak nie czytałam żadnej książki. U mnie w bibliotece publicznej ostatnio było spotkanie z Krzysztofem Koziołkiem bardzo fajny facet. Spotkanie było zabawne chociaż trwało ponad 2 godziny:)

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).