Herbata szczęścia - Agnieszka Grzelak




Autor: Agnieszka Grzelak
Seria: Blask Corredo
Wydawnictwo:  W drodze
Data wydania: 01.2014
Liczba stron: 404


Wyobraź sobie, że od urodzenia jesteś sierotą. Nie wiesz kim byli Twoi rodzice, ponieważ nigdy ich nie poznałeś, i prawdopodobnie już nie poznasz. Właściwie nie masz tożsamości, jesteś po prostu kolejną istotą, którą pokrzywdził los. Za to masz niezwykły talent, jedyny w swoim rodzaju. Możesz nawet o nim nie wiedzieć,  ale instruktorki pomogą Ci go odkryć i oszlifować na prawdziwy diament. Nie wierzysz? Nie musisz, bo to najprawdziwsza prawda. Jednak kosztem Twoich umiejętności, odebrana zostanie Ci zdolność do kochania, nie zaznasz miłości na Wyspie Sierot, ani poza nią. A nawet jeśli, to zostanie Ci ona szybko odebrana. Jesteś gotowy podjąć ryzyko, by chociażby przez chwilę zaznać prawdziwego szczęścia?


Szklarka już dawno osiągnęła pełnoletność i opuściła Wyspę Sierot. Od tamtej pory sumiennie pracuje wykorzystując swój talent do malowania na szkle rozmaitych roślin. Jest najlepsza w swoim fachu, toteż ma wielu klientów z wyższych sfer, zamówień ciągle przybywa. Żyje skromnie, jedyny luksus na jaki sobie pozwala to służąca Verka. 
Scaber to mężczyzna z wyższych sfer, o którego losach ciągle decydują częściowo rodzice. Ma pozycję, pieniądze, i narzeczoną, której wcale nie kocha. Kiedy na jego drodze staje tajemnicza artystka z Wyspy Sierot, zaczyna dostrzegać niedogodności w swoim dotychczasowym życiu. Stara się jak najlepiej poznać kobietę, do dnia kiedy ta opuszcza zamek swojej zleceniodawczyni. Jak się szybko okazuje ich losy znowu się połączą, kiedy zagadkowy nieznajomy obojgu (choć na inny sposób) zleca odnalezienie mitycznej rośliny o nazwie Herbata Szczęścia. Jakie znaczenie ma tytułowa roślina w drodze do szczęścia tych dwojga?

Agnieszka Grzelak w powieści Herbata szczęścia zachwyca lekkością pióra i obrazowym przedstawieniem świata. Poznając kolejne miejsca akcji czułam się jakbym sama tam kiedyś była. Piękne opisy i organizacja przestrzeni w książce, dzięki którym razem z bohaterami przemierzałam zakamarki wysp, to to, co w książce podobało mi się najbardziej. Uwielbiam pisarzy, którzy tworząc nowy świat, rządzący się swoimi prawami, potrafią jednocześnie tak go przedstawić, by czytelnik mógł w głowie wykreować sobie mapkę danych miejsc. I rzeczywiście, podczas czytania pierwszego tomu serii Blask Corredo w mojej głowie rysowała się mini mapka wszystkich krain przedstawionych, m.in. Wyspy Sierot, skąd pochodziła Szklarka.

 


Pasmo zagadek utworzone przez autorkę jest niezwykle wciągające. Szklarka musi odkryć swoją przeszłość i zmierzyć się z nią, natomiast Scaber musi rozliczyć samego siebie ze swoich decyzji i uwierzyć, że istnieje coś więcej niż świat, którego dotychczas doświadczał. Obojga bohaterów oprócz fascynacji samymi sobą, łączy wątek herbaty szczęścia, którą Szklarce zlecono namalować, zaś Scaber dołączył do ekspedycji mającej za zadanie odnalezienie i sprowadzenie rośliny. Ze strony na stronę czułam się coraz bardziej zaintrygowana i czym prędzej chciałam dobrnąć do rozwiązania tej zagadkowej sprawy.

Bardzo trafne było zastosowanie dwóch perspektyw: Szklarki i Scabera. Dzięki temu można było lepiej poznać całą sytuację opisaną w książce, z innych stron, i obserwować jak obie postaci ewoluują i utwierdzają się w swoich uczuciach względem siebie, mimo, że dzielą ich setki, a może i tysiące kilometrów i mil morskich. Można także wyraźniej dostrzec problem jaki rysuje się pomiędzy bohaterami, problem nie zależny od nich, a od pochodzenia Szklarki.

O tyle, o ile Scabera mogę usprawiedliwić uniesieniem prawdziwej miłości, to nie całkiem rozumiem zachowanie Szklarki. Kiedy otrzymuje listy od ukochanego jest przekonana o swoim uczuciu do niego, podnosi ono ją na duchu, nadaje sens życiu. Natomiast kiedy przychodzi jej przebywać z nim fizycznie, nie w myślach, wspomnieniach czy wyobraźni, jest bardzo zdawkowana, jakby nieśmiała i wręcz obojętna wobec tego nieszczęśnika. Momentami było mi go nawet szkoda.



I nadeszła chwila na czepianie się. Tym razem czepnę się ostatnich rozdziałów. Nie będę pisać na czym dokładnie polega mój niedosyt, bo zdradziłabym za dużo, ale akcja działa się odrobinę za szybko. No, ale może to i lepiej, bo gdyby stało się inaczej Szklarka mogłaby być zupełnie inną kobietą, a nie wiem czy mogłabym temu sprostać, gdyż na prawdę polubiłam jej bohaterkę.

Podsumowując, książkę czytało mi się świetnie. Barwny język, prostota, a przede wszystkim nowy, inny świat, który był istną gimnastyką dla mojej wyobraźni. Seria polskiej autorki zachowuje światowy poziom. Dosłownie, czytając nie odczuwałam, że czytam książkę polską, a coś co przywędrowało z zachodu. Odbierajcie to jak chcecie, ale w moich ustach to komplement, gdyż rzadko kiedy książka polskiego pisarza aż tak mi się spodoba (najczęściej odpycha mnie styl). Herbata szczęścia powinna spodobać się każdemu fanowi fantastyki przemieszanej z realnością. Historia powinna trafić szczególnie do kobiet, bo poruszane sprawy są momentami delikatne, ale panom także ją polecam :)


Ocena: 8/10

Herbata szczęścia  I  Córka Szklarki I  Ścieżki Avenidów  I  Tajemnice Skyle  I  Szkoła LaOry

Książka przeczytana i zrecenzowana dzięki uprzejmości wydawnictwa W drodze :)


5 komentarzy:

  1. Strasznie mnie zaciekawiłaś tą fantastyką połączoną z realizmem, a jak wiadomo, uwielbiam polskich autorów, muszę jej gdzieś poszukać, gdyż uwielbiam zachwycać się nad kunsztem autorów, którzy dobrze oddają swoją wyobraźnię w opisach, dzięki którym, sami możemy odwiedzić niektóre miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem co myśleć o tym utworze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Parę lat temu, można rzec przez przypadek, nabyłam "Córkę szklarki", drugą część "Herbaty szczęścia". Od tamtej pory leży gdzieś na półce zakurzona. Uznałam, że nie warto po nią sięgać - nie słyszałam wcześniej o autorce, notka wydawnicza mnie w ogóle nie zaciekawiła. Po Twojej recenzji podjęłam decyzję, że zdobędę "Herbatę szczęścia" i zabiorę się za obie naraz. Chyba najwyższa pora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbata szczęścia może jakoś specjalnie nie porywa, ale to bardzo przyjemna lektura. Teraz czytam właśnie Córkę Szklarki i mogę powiedzieć, że podoba mi się chyba nawet bardziej niż pierwszy tom serii :)

      Usuń
  4. Książka ma przepiękną okładkę i zdecydowanie przyciąga wzrok - to już na samym wstępie. A to, co o niej piszesz dalej, tylko dodatkowo zachęca do lektury. Będę musiała się za nią rozejrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).