Carrie (2014)




Tytuł oryginału: Carrie
Gatunek: Dramat, Horror
Reżyseria: Kimberly Peirce
Scenariusz: Roberto Aguirre-Sacasa, Lawrence D. Cohen
Premiera: 18 października 2013 (Polska), 7 października 2013 (świat) 




Błąd, który zawsze popełniam, mimo, iż obiecuję samej sobie, że to się nigdy nie powtórzy? Oglądam film przed przeczytaniem książki. No ale wprost nie mogłam się powstrzymać i kiedy razem z siostrą i kuzynką przyszło nam wybierać film, padło właśnie na Carrie. A teraz tylko jeszcze bardziej chcę przeczytać książkę!

Od razu na początku muszę wspomnieć, że horrory lubię oglądać, ale rzadko robię to sama. Mam po prostu stracha. Carrie obejrzałam w towarzystwie, choć nie było to bardzo straszne, to na pewno miało w sobie coś przerażającego. Film to ekranizacja debiutanckiej (z tego co się orientuję) powieści Stephena Kinga, której jak już wspomniałam nie miałam okazji jeszcze przeczytać, ale mam zamiar to zrobić.



Film przedstawia historię Carrie - nastolatki wkraczającej w okres dojrzewania. Dziewczyna zajmuje niziny szkolnej hierarchii, jest poniżana, rówieśniczki nią pomiatają, głównie ze względu na to, że prawie w ogóle się nie odzywa i niemodnie ubiera. Nie wiedzą jednak, że zachowanie i garderoba Carrie jest uwarunkowana przez jej matkę - religijną maniaczkę, próbującą odkupić błędy swojej młodości konserwantywnie wychowując swoją córkę. Gdy nastolatka przez przypadek odkrywa w sobie zdolności do telekinezy, nie wie jakie konsekwencje może to spowodować.Prześladujący ją rówieśnicy odkryją jej sekret w dniu balu maturalnego, kiedy postanawiają ponownie ją upokorzyć. Nawet nie wiedzą jakie nieszczęście na siebie ściągneli...


Film jak dla mnie nie jest jakoś specjalnie zjawiskowy. Historia jest iście kingowska, na początku wszystko wydaje się w miarę normalne, potem dochodzi do momentu kulminacyjnego i nagle wszystko wybucha. I ta ekranizacja bardzo dobrze to pokazała. Jednak nawet kiedy na ekranie zrobiło się bardzo krwawo i bardzo dynamicznie, ciągle czegoś mi brakowało. Wczułam się w akcję, ale mimo to jakoś specjalnie mnie nie porwała. Za to charakteryzacja i scenografia była bardzo dobra.

Bardzo spodobała mi się kreacja Chloe Grace Moretz, która wcieliła się w rolę tytułowej bohaterki. Aktorkę znałam już z filmu Kick-Ass,  gdzie zagrała bardzo barwną postać. W tym przypadku pokazała na co naprawdę ją stać. Rola zagubionej w świecie outsiderki, a potam żądnej krwi swoich oprawców mścicielki doskonale wyeksponowała jej umiejętności aktorskie. Bardzo łatwo przyszło mi uwierzyć, że jest obłąkana, opanowana przez swoje nietypowe zdolności, co doprowadziło ją do całkowitego zniszczenia swojego życia.



Całości nie mam tak na prawdę nic do zarzucenia. Seans był bardzo przyjemny i przysporzył mi rozrywki. Carrie to zarówno dramat młodej dziewczyny izolowanej przez matkę, jak i horror, który gotuje swoim wrogom przy pomocy swoich niecodziennych zdolności. Polecam fanom horrorów nie obrzydliwych, lecz przerażających i dających do myślenia.


Ocena: 7/10


6 komentarzy:

  1. Jeszcze nie miałam okaji spotkać się z Kingiem, ale przygodę z jego książkami mam zamiar zacząć od Wielkiego Marszu. Następna może być Carrie, a potem ten film. Bo ja też stosuję się do zasady najpierw książa, potem film ;)

    Zarzyj do mnie w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo słyszałam i o książce i o filmie, jednak mimo mojego zamiłowania do wszelakiego rodzaju horrorów i thrillerów to nadal nie miałam okazji ani przeczytać ani oglądnąć ''Carrie''. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni ;)

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też muszę przeczytać książkę, bo skoro film mi się spodobał, to książka z pewnością przysporzy mi jeszcze większej ilości wrażeń :)

      Usuń
  3. Nie oglądałam nowej Carrie,ale wciąż pamiętam tę starą wersję ;) Świetny film, dość kontrowersyjny, ale jednak z pazurem. Chciałabym obejrzeć tę nową wersję z czystej ciekawości i chęci porównania.

    recenzjeami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Klasyczny horror Króla, którego niestety nie lubię. O wiele bardziej ubóstwiam lekturę książek Grahama Mastertona, który potrafi mnie naprawdę przerazić! ;)

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).