Blondynka o przyjaźni

Życie stawia na naszej drodze różnych ludzi. Możemy ich lubić, lub nie, ale każdy z nich wnosi coś do naszego egzystowania. Przyszło mi mieszkać w miejscu, gdzie przyjaźń jest pojęciem względnym. Każdy dba tylko i wyłącznie o siebie, mając daleko w poważaniu uczucia osób, których przyszło mu nazywać przyjaciółmi. Zdarzają się oczywiście wyjątki od reguły, przez które rozumiem jedną czy dwie osoby w moim otoczeniu, które jeszcze interesuje to jak spędziłam dzień czy tydzień. Reszta to banda pozerów, patrzących tylko na siebie.

I właśnie dlatego czuję się wyjątkowo szczęśliwą osobą, bo co jakiś czas udaje mi się uciec z mojego zamkniętego światka, zasmakować czegoś więcej niż tylko powszechna ignorancja i egoizm. To co zaraz napiszę może wydawać się naprawdę naiwne, ale  prawdziwego życia, w którym z pewnością bym się odnalazła dostarczają mi wyjazdy. Wyjazdy z cudownymi ludźmi, nie mającymi nawet pojęcia, gdzie leży moja miejscowość. A piękne jest to, że zdecydowana większość z nich ma otwarte umysły, nie myśli schematami. Są prawdziwymi dziećmi postępu, jak ja i jak nikt z mojego codziennego otoczenia.

Odrywając się na kilkanaście dni od mojej normalności, przeniosłam się  do rzeczywistości, gdzie czytanie książek przez chłopaków, to nie obciach, czy smutny obowiązek, a wręcz podstawa do postawienia ich na piedestale towarzystwa. Przebywałam w towarzystwie ludzi obytych z kulturą, mediami i sytuacją na świecie, z którymi miałam ambitne tematy do rozmów, nie to co wśród miejscowych rówieśników.

Zasmakowałam przyjaźni, co normalnie nie miałoby prawa bytu, ale spędzając z ludźmi każdą chwilę swojego czasu, non-stop przez kilkanaście dni, poznajesz ich całkiem dobrze i przywiązujesz się do nich. Tak naprawdę po wszystkim nie ma znaczenia, czy znasz kogoś cztery dni czy cztery lata, a i tak będziesz za nim tęsknić i dążyć do rychłego spotkania nie bacząc na dzielącą Was odległość.

Chciałabym serdecznie podziękować moim dwóm nowym przyjaciółkom za wspólnie spędzony czas. Wiem, że nie byłam najlepszym i najbardziej rozrywkowym towarzyszem, ale mimo to dałyście mi szansę, za co jestem wdzięczna.  I mam nadzieję, że mimo dzielących nas kilometrów, wkrótce znów się spotkamy! :)

By się zaprzyjaźnić na całe życie wystarczy kilka chwil. Niech i w tym przypadku tak będzie!

5 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc jeszcze kilkanaście lat temu łatwiej było mi nazwać kogoś przyjacielem. Teraz po latach nie używam tego określenia zbyt często - właściwie jakby się nad tym zastanowić to mam raczej dobrych znajomych, a prawdziwe przyjaźnie - cóż, mam nadzieję, że jeszcze mnie spotkają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim codziennym otoczeniu przyjaciółką mogę nazwać tylko moją siostrę, bo moja 'przyjaciółka' tak naprawdę nią nie jest. Ale w nietypowych okolicznościach łatwiej jest zawrzeć przyjaźnie na całe życie :)

      Usuń
  2. Życzę, żęby te kontakty się utrzymały! :) Byłaś na zwykłym obozie, czy jakimś typowo tematycznym? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam na typowym obozie, ale zwykłym bym go nie nazwała. Może dlatego, że nie było lepszych i gorszych i wszyscy czuliśmy się jak grupa przyjaciół i znajomych, łącznie z opiekunami :) Taka rodzinna atmosfera i brak uprzedzeń to tylko na tych wyjazdach ❤

      Usuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).