Gwiazd naszch wina - John Green



Autor: John Green
Tytuł oryginału: The Fault In Our Stars
Wydawnictwo:  Bukowy Las
Data wydania: 02.2013
Liczba stron: 312

- Okay - powiedział, gdy minęła cała wieczność. - Może "okay" będzie naszym "zawsze".
- Okay - zgodziłam się.


Żadna sytuacja nie jest beznadziejna. Zawsze jest jakieś wyjście, jakaś droga ucieczki, ratunku. Jeśli nadal tak uważasz to nie poznałeś jeszcze Hazel. Dziewczna zdaje sobie sprawę z beznadziejności swojej sytuacji i już dawno zdążyła się z nią pogodzić. Nie liczy na nic dobrego, nie chce być szczęśliwa, nie jest zadowolona z życia. Ale jest jedna osoba, która może to zmienić.


Hazel Greace Lancaster, bo to o niej mowa, to szesnastolatka chora na raka tarczycy z przerzutami do płuc. By móc choć po części normalnie funkcjonować musi nosić wąsy tlenowe i wszędzie taszczyć ze sobą butlę z tlenem. Z powodu swojej odmienności zamyka się w sobie - nie utrzymuje kontaktu z rówieśnikami, spędza większość czasu oglądając programy rozrywkowe i czytając na okrągło jedną i tą samą książkę. Jej matka w obawie, że córka popada w depresje wysyła ją na spotkania grupy wsparcia. To tam Hazel spotyka Augustusa - nieprzeciętnego osiemnastolatka z rakiem w remisji, który nie dość, że jest przystojny, to jeszcze zwraca na nią uwagę, jako na dziewczynę, a nie dziwaka z aparatem tlenowym.Żeby nie zdradzać więcej dopowiem tylko, że tak zaczyna się fantastyczna przygoda dwóch młodych ludzi, którzy potrafią żartować z sytuacji w jakiej postawiło ich życie.Jednak czy nastoletnia miłość może być na tyle silna by wygrać ze śmiertelną chorobą?

O tej książce Johna Greena zrobiło się głośno na początku roku, kiedy to w życie zaczynały wchodzić plany o jej ekranizacji. Dużo osób ją czytało i wypowiadało się jak najbardziej pochlebnie, więc kilka miesięcy później, po natknięciu się w jednej z galerii handlowych na plakat filmu postanowiłam dać jej szansę (proszę o brawa za refleks). Nie mogłam jednak zebrać się z kupieniem wersji tradycyjnej, więc postawiłam na e-booka. Wcześniej nie byłam zbytnio przekonana do czytania książek w tej formie, ale kiedyś trzeba się przełamać, prawda?

O samym Greenie wiemy tyle, że nie jest to jego debiut literacki. Jego poprzednie powieści takie jak Papierowe Miasta czy Szukając Alaski nie osiągnęły jednak takiej popularności i rozgłosu jak Gwiazd naszych wina (a przynajmniej nie przed samą tą pozycją). Co zaskakujące, nie wiem czy wiecie, ale autor razem ze swoim bratem prowadzi kanał vlogowy na YouTube, przez co od razu u mnie plusuje, gdyż uwielbiam oglądać youtuberów.

W książce urzekła mnie przede wszystkim narracja pierwszoosobowa prowadzona z perspektywy Hazel. Nieczęsto udaje mi się trafić na książkę z taką narracją, która nie nudzi i nie wydaje się ciągnięta na siłę, a wręcz idealnie oddaje odczucia bohaterki, jej rozterki i emocje, które przeżywa. Drugi plus dla Greena za inteligentne dialogi i świetne wykreowanie niebanalnych postaci. Trzeci za bogactwo złotych myśli i motywatorów (i nie chodzi mi tylko o te znajdujące się w domu Gusa).

Powieść porusza trudny temat choroby, zmagania się z nią i akceptacji losu, który napotkał bohaterów. Cieszy mnie to, że autor przygotował się merytorycznie z zakresu chorób nowotworowych przez rozpoczęciem prac nad powieścią, bo to nadało jej bardziej realny i prawdopodobny wymiar.


Wydawało się, że to było całe wieki temu, jakbyśmy przeżyli krótką, ale mimo to nieskończoną wieczność. Niektóre wieczności są większe niż inne.


Przechodząc do moich odczuć względem powieści: pogruchotała mnie ona doszczętnie. Nie wiem, może to przez to, że miałam nie najlepsze dni, a może nie, ale przez dobry tydzień nie mogłam otrząsnąć się z wrażenia jakie na mnie wywołała. Pomijając to, że podczas czytania wypłakałam tony łez, to jeszcze pare dni po przeczytaniu potrafiłam usiąść i zacząć płakać z jej powodu.Bez ogródek mogę przyznać, że ta książka wpłynęła mega pozytywnie na moje życie - dużo postanowiłam zmienić, by móc żyć choć trochę lepiej.

I oczywiście nie mogę zostawić bez komentarza postaci pana Augustusa Watersa. Czyż nie jest on chłopakiem idealnym? Inteligentny, zabawny, rozmowny, oczytany, osłuchany itd. itd. I właśnie przez takich jak on moja druga połówka nadal jest bliżej niezidentyfikowana - mam po prostu za wysokie wymagania i wierzę, że ideały jednak chodzą po świecie.


-Nie zabijają, dopóki ich nie zapalisz - powiedział, kiedy samochód zatrzymał się przy nas. - A ja nigdy żadnego nie zapaliłem. Widzisz, to metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał.


Podsumowując, powieść Gwiazd naszych wina jest jedną z pozycji, których nie można przegapić. Jest to piękna historia (nie tylko miłosna) i z pewnością każdy zrozumie ją na swój własny sposób i wyciągnie z niej to co będzie chciał.Ja nie żałuję i już niedługo sięgam po inne książki od Greena. Zapewniam Cię czytelniku, że ta czytając zapłaczesz, nawet jeśli uważasz, że ta ckliwa historia do Ciebie nie trafi. A po przeczytaniu zachęcam do obejrzenia ekranizacji, która moim zdaniem jest zaskakująco udana. Zdecydowanie polecam!


Ocena: 10/10

9 komentarzy:

  1. Jedna z najlepszych książek dla młodzieży w ostatnich czasach. Ciekawe, czy wytrzyma próbę czasu.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam w niedzielę i nadal leczę złamane serce :(

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Z każdym wejściem na tego bloga wydaje mi się on coraz piękniejszy. "Gwiazd naszych wina" to powieść na którą poluję już dłuższy czas. Niestety zwierzyna nie daje się złapać, ale mam nadzieję, że nie potrwa to zbyt długo, bo taka dobra lektura nie może długo czekać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej... Dziękuję za miłe słowa :) Aż mi się cieplej na sercu zrobiło.
      I życzę powodzenia w polowaniu :D

      Usuń
  4. A ja nie mogę się wypowiedzieć na temat książki, bo jeszcze nie wpadłą w moje łapki. Oglądałam natomiast film, i tak jak ciebie książka - tak mnie, ekranizacja, po prostu rozbiła doszczętnie na kawałeczki i wychodząc z kina byłam zagubiona, nie wiedziałam co się dzieje i w głowie miałam tylko "to nie może się tak skończyć". Już dawno żaden film nie wpłynął a mnie aż tak bardzo, więc z chęcią sięgnę również p książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie film tez poruszył - był idealnym wręcz dopełnieniem książki. A książkę warto przeczytać choćby dlatego, że zawiera wiele pięknych aforyzmów i potrafi dać do myślenia.

      Usuń
  5. "Gwiazd naszych wina" czytałam jakiś czas temu , przypadła mi do gustu , ale ani nie doprowadziła do łez , ani nie miałam zamiaru wycałować autora za tę książkę . Stało się tak , dlatego że oczekiwałam po niej czegoś lepszego . Mimo to nie da się ukryć ,że jest to ciekawa książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna recenzja, która uwiodła mnie do przeczytania tej książki. Jeszcze nie wiem jak ją zdobędę, ale zrobię to. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jedna z moich ulubionych książek i czytałam ją mniej więcej w tym samym czasie co Ty więc nie jest tak źle :)
    Mnie najbardziej w tej historii ujęło to, że bohaterowie nie zadają sobie pytań: dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało? Oni po prostu próbują korzystać z życia które im pozostało i to jest piękne.

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).