Ferdydurke - Witold Gombrowicz



Autor: Witold Gombrowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: marzec 2012
Liczba stron: 296


Człowiek jest najgłębiej uzależniony od swojego odbicia w duszy drugiego człowieka.

Żyjesz z dnia na dzień. Po swojemu. Nie patrzysz na sąsiadkę z za płotu czy znajomą z drugiego końca miasta, bo porównywanie was do siebie to jak porównywanie Marsa i Wenus. A co jeśli powiem Ci, że żyjecie tak samo? Że myślicie w ten sam sposób, gotujecie te same dania, a wszystko dlatego, że jesteście uwięzieni w schemacie małomiasteczkowego egzystowania? Stereotypy to nie bajki, a maski przywdziewają wszyscy dokoła.



Józio to trzydziestoletni literat - amator, który pewnego dnia nawiedzony zostaje przez swojego dawnego belfra, profesora Pimkę i przeniesiony do czasu swej młodości. Trafia do gimnazjum gdzie zostaje poddany procesowi upupiania, a wykładane przedmioty mają za zadanie pozbawić ucznia swego własnego zdania, wtłoczyć go w formę. Historia Józia sprowadza się do ucieczki przed formą, przed konwencjami, które obowiązują w danym środowisku, przed zatracaniem siebie. To jego własna walka ze schematami, w które otoczenie stara się go wpisać. Czy bohaterowi uda się uciec od formy?

Wiedziona powszechną opinią środowiska, w którym się obracam, wyszłam z założenia, że mierzę się z lekturą trudną do zrozumienia i wysoce nie ciekawą. Zaskoczyło mnie więc, że czytanie Ferdydurke przysporzyło mi wiele przyjemności. Nadal uważam, że nie łatwo jest to dzieło zrozumieć, nie mniej jednak z wielkim zainteresowaniem podążałam za Józiem i śledziłam jego przygody. 

Warto wspomnieć, że jest to jedna z niedawno wprowadzonych lektur obowiązkowych. Według mnie jak najbardziej trafiona - póki co, jedna z moich ulubinych lektur z zakresu literatury polskiej. Wiele osób z mojej klasy niezrozumiało jej, lub po prostu odrzuciło na wstępie, ale mnie takie nietypowe powieści wręcz przyciągają.

Gombrowicz świetnie pokazuje, że mimo, iż wydaje nam się, że jesteśmy wolni i niepodlegamy nikomu poza sobą, żyjemy wtłoczeni w formę i postępujemy według utartych schematów, ubieramy maski, czyli w tym przypadku gęby. Z formy bardzo ciężko jest się wyzwolić, a gęby ciężko jest się pozbyć, czasem jest to niemożliwe, bo ciągnie za sobą rezygnację z dotychczasowego życia. Życie w jednej formie przez cały lub większość czasu jest wygodne i nie wymaga znacznych poświęceń.


Nie jesteśmy samoistni, jesteśmy tylko funckją innych ludzi, musimy być takimi, jakimi nas widzą.


Powieść abstrakcyjna, niekonwencjonalna i symboliczna. Jednym słowem: trudna. By ją zrozumieć trzeba skupić się głównie na postaci Józia i jego przeżyciach. A odnosi się do każdego, bo każdy podporządkowuje się jakiejś formie i przywdziewa gębę. Jaka jest Twoja?

Polecam wszystkim fanom literatury okresu dwudziestolecia międzywojennego oraz literatury wieku XX, ale także niezdecydowanym licealistom, których Ferdydurke po prostu wystraszyła.



OCENA: 7/10

6 komentarzy:

  1. Na razie nie mam na nią ochoty, ale kiedyś na pewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę w liceum i chyba zaliczam się go grona osób, które jej nie zrozumiały. Nie wiem czemu, ale z trudem dobrnęłam do końca, żeby ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lektura szkolna dawno temu.. ;/ Zdecydowanie nie przepadam za nią. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznaję - nie czytałam. Ale chciałabym sobie trochę szkolnych lektur odświeżyć, a trochę poznać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Również dla mnie "Ferdydurke" jest jedną z najlepszych lektur szkolnych. Obok Tanga Mrożka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię dramatów, wiec nie wiem czy Tango mi się spodoba, no ale zobaczymy :)

      Usuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).