American Horror Story: Murder House



American Horror Story to jeden z wielu seriali, do których robiłam już kilka podejść, ale zawsze miałam albo słabą motywację, albo mało czasu. Tym razem się udało! Zaciągnęłam siostrę i razem zdołałyśmy obejrzeć już cały pierwszy sezon, a teraz jesteśmy po kilku odcinkach drugiego. I choć pierwsze dwa odcinki nie zaczarowały nas, to już po kilku następnych historia  tak wciągnęła, że nie mogłyśmy się oderwać.


Cała akcja toczy się wokół rodziny Harmonów, którzy przeprowadzają się do Los Angeles do domu wybudowanego w latach 20. XX wieku, by odciąć się od problemów wcześniejszego życia i zacząć wszystko od początku.Rezydencja ta słynie z wielu, często niewyjaśnionych śmierci, zarówno właścicieli, jak i przypadkowych gości, o czym nowi lokatorzy nie mają pojęcia. Z czasem zaczynają odkrywać tajemnice domu, a jego mroczna przeszłość zaczyna odbijać się na teraźniejszości.



Wyobrażenie domu, który jest ostoją duchów jest samo w sobie przerażające. A jeśli dodamy do tego fakt, że owe duchy mogą funkcjonować w domu jako pełnowymiarowi mieszkańcy robi się naprawdę strasznie. Nie można się ich pozbyć, przepędzić czy odesłać do piekła, będą zawsze, choć nie zawsze się ukazują. Ale nie każdy z nich jest zły i mściwy.

Sam dom sprawia wrażenie żywego. Wchłania wszystko co dzieje się wewnątrz, wysysa powoli życie z żywych mieszkańców i przerzuca ich na drugą stronę, często z pomocą nieżywych.

 

Wszystkie postacie mają za sobą mroczną przeszłość, która wychodzi na jaw w trakcie akcji. Zdrady doktora Harmona, błędy Tate'a, i tragedia pierwszch właścicieli. Ale Constance to istna pula nieszczęść. Ta kobieta jest bezpośrednio lub pośrednio winna śmierci tylu osób, że ciężko byłoby je zliczyć. Mimo to użala się nad swoim tragicznym losem, uznaje siebie za największą poszkodowaną. Na jej przykładzie można zobaczyć jak dobrze ukształtowane są profile psychologiczne bohaterów - każdy musi zmagać się ze swoimi demonami.

Od początku do końca największą tajemnicą był dla mnie Tate Langdon - syn Constance, która mieszka w sąsiedztwie. Na początku zwyczajnie przychodzi do doktora Harmona na sesje, sprawia wrażenie niestabilnego psychicznie, może nawet schizofrenika. Naprawdę trudno stwierdzić czy przez cały czas udaje niewinnego, podświadomie wypierając swoje przewinienia, czy może raczej jest ich świadomy, ale do zbudowania zaufania Violet potrzebuje tej niewinności. Evanowi Petersowi, który gra Tate'a nie można odmówić genialnej gry aktorskiej i uroku osobistego. Jest po prostu uroczy, nie mówcie, że nie ;)





Całość jest doskonałym widowiskiem, i świetnie reprezentuje gatunek. Bo horror taki ma być: straszny i zapierający dech w piersiach, a niekoniecznie krwawy i obrzydliwy. Sama oglądając American Horror Story mnóstwo razy miałam ciarki na całym ciele. Niesamowite zwroty akcji i nierozwikłane zagadki dodają wszystkiemu smaczku. Uznanie dla twórców należy się za to, że wykorzstali minimalną ilość efektów specjalnych, charakteryzatorzy spisali się na medal, a obsadzie nie można nic zarzucić. Polecam gorąco!



Ocena: 10/10

2 komentarze:

  1. Oglądałam ten serial już dłuższy czas temu i szczerze mówiąc pierwszy sezon chyba najbardziej przypadł mi do gustu. Wielu ludzi twierdzi, że drugi był lepszy, ale do mnie po prostu nie przemawiał jego motyw. A trzeci według mnie był bardzo fajny, wciągający etc. ale już mniej straszny. Teraz z niecierpliwością czekam na czwaarty. A wam życzę miłego seansu :D

    http://wiecznie-zaczytana-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie płytka recenzja, chociaż prawdziwa. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na fakt, że twórcy nawiązują niemalże w każdym odcinku do historii prawdziwej, która miała miejsce gdzieś w Ameryce. Zilustrowane w serialu horrory wydarzyły się na prawdę (w większości ;)).
    Poza tym jest dość dużo odniesień kulturowych, generalnie I sezon jest bardzo fajnym smaczkiem, szkoda, że od trzeciego sezonu zaczyna się kicha.

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie trafiłeś, Drogi Czytelniku, proszę zostaw po sobie ślad. Powiedz, czy Ci się podobało to co napisałam, czy też nie. Ja naprawdę nie gryzę :)
Uwierz, że każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszego pisania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Zaczytana Blondynka są moją własnością i nie zgadzam się na ich kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).