Ariana | Blogger | X X X X

17.12.2014

Miniaturzystka - Jessie Burton


Źródło: Google
Autor: Jessie Burton
Tytuł oryginału: The Miniaturist
Wydawnictwo:  Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 22.11.2014
Liczba stron: 464


Życie nastoletniej panny nie jest proste. Tym bardziej jeśli żyje w XVII wiecznej wsi, pochodzi z średnio zamożnej rodziny i właśnie została wydana za mąż za bogatego kupca z miasta. Musi przede wszystkim przeprowadzić się do domu męża i zmierzyć się z obowiązkami, które wynikają z uprzywilejowanego życia żony i pani domu. Od tej pory powinny otworzyć się przed nią wrota dorosłego życia, zarówno ekscytującego jak i odrobinę przerażającego dla tak młodej damy. I jeśli wszystko pójdzie dobrze, u boku męża doczeka się dzieci, a razem będą żyć długo i szczęśliwie. Jednak los nie zawsze przewiduje dla nas happy end...
5

19.11.2014

Red Rising: Złota krew - Pierce Brown


Muszę przyznać, że jeszcze przed otworzeniem Złotej krwi mój stosunek do niej był dość sceptyczny. Czytałam wiele pozytywnych opinii na jej temat, ale nie byłam pewna czy jest to książka dla mnie, jako że sci-fi to raczej nie mój gatunek pierwszego wyboru. Mimo wszystko postanowiłam dać jej szansę, jednocześnie nie licząc jakoś szczególnie na oszałamiającą lekturę. Nie mogłam się bardziej pomylić.

Główny wątek fabularny dotyczy Darrowa, Czerwonego, który mimo swojego młodego wieku ma już żonę i musi ciężko pracować w kopalni, by utrzymać rodzinę. Chłopak mieszka w kolonii na Marsie. Prowadzi proste życie i ani myśli sprzeciwiać się systemowi, bo wierzy w jego sprawiedliwość. Niestety, nieszczęśliwy splot okoliczności stawia go w sytuacji zagrożenia. Dopiero wtedy zauważa luki w organizacji kolonii. Zaczyna podejrzewać, że wszystko co mu wpajano od urodzenia to kłamstwo. Zostaje zaangażowany w ruch oporu i zgadza się zrobić wszystko by doprowadzić do rewolucji.

Historia jest dobrze przemyślana i nie przytłacza czytelnika jednocześnie angażując go w życie i doświadczenia bohaterów. No i oczywiście wciąga od samego początku do końca. Dosłownie nie mogłam się od niej oderwać, cały czas siedziała w mojej głowie, z niecierpliwością szukałam czasu na czytanie by móc wreszcie usiąść i wrócić do świata Darrowa. Mocną stroną powieści jest tajemniczość i niedomówienia. Czytelnik nie dostaje wszystkiego od razu, na tacy, niektórych rzeczy musi się domyślić, pogłówkować, lub, poczekać, i wywnioskować z poczynań bohaterów.

Pierwsza część serii Red Rising, to doskonały przykład zastosowania narracji pierwszoosobowej. Poznajemy kolejne etapy akcji z perspektywy nastolatka, który musiał wcześnie dorosnąć by sprostać otaczającej go rzeczywistości. Styl Pierce'a Browna jest lekki i przystępny, słownictwo, poza kilkoma specyficznymi nazwami i może imionami jest łatwe do zrozumienia, nie utrudnia czytania, a wręcz czyni go prostym i przyjemnym. Autor bardzo umiejętnie prowadzi akcję, przyspiesza lub zwalnia konsekwentnie do opisywanych wydarzeń. Czyli wszystko tak jak trzeba, i to w wielkim stylu.

Główny bohater, Darrow, jest postacią bardzo złożoną. Z rodzinnej kolonii zostaje przeniesiony do świata Złotych rządzonego zupełnie innymi prawami, Złoci kierują się innymi zasadami moralnymi od Czerwonych, którzy są na najniższym szczeblu drabiny społecznej. Chłopak musi zaadaptować się do nowych warunków, udawać przyjaciela, wśród wrogów. Jego postać ma świetne podłoże psychologiczne, tak jak zresztą wszystkie postaci w powieści. Wiemy co nimi kieruje, jak radzą sobie ze zmiana otoczenia, jak rozwikłują napotykane rozetki i problemy natury moralnej.

Książka zostawiła mnie w stanie ogromnego kaca książkowego. Red Rising: Złota  krew była po prostu książką jakiej potrzebowałam - pełna akcji i zaskoczeń. Najbardziej trafiła do mnie średniowieczna koncepcja podbojów innych zamków. Już nie mogę się doczekać kontynuacji. Przeczytałam, pokochałam i polecam!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Drageus! 
8

05.11.2014

Czas Żniw - Samanta Shannon



Nadzieja to jedyna rzecz, która może jeszcze wszystkich nas ocalić.

Sajon-Londyn. Tutaj żaden jasnowidz nie może czuć się bezpiecznie. Także Paige Mahoney, która według klasyfikacji Jaxona Halla jest skoczkiem, a konkretnie śniącym wędrowcem, czyli jednym z najrzadszych rodzajów jasnowidzów. Dlatego jest ulubienicą swojego mim-lorda, w syndykacie, do którego należy. Owy fakt ukrywa przed ojcem mieszkającym poza SajLo, ale dziewczyna stara się w miarę często go odwiedzać. Podczas powrotu do rodzinnego domu, pociąg, którym podróżuje zostaje poddany kontroli. Paige zostaje zdemaskowana i w akcie desperacji używa swojego daru i... zabija jednego ze strażników, drugiego natomiast pozbawia zdrowych zmysłów. Udaje jej się uciec, ale jest wiecej niż pewne, że straznicy zaczną jej szukać. I w końcu ją znajdą. Czy zdoła znów ich przechytrzyć, czy zamkną ją w wieży: więzieniu dla jasnowidzów, z którego jeszcze nikt nie wrocił?

WOW. Tej książki nie da się podsumować inaczej. Od razu moge stwierdzić, że jest to jedna z najlepszych dystopii jakie ostatnio czytałam, i jeśli cała seria utrzyma poziom, to będę miała nowy ukochany cykl. Historia wciąga już od pierwszych stron. I choć wydawać by sie mogło, że wejście w całkiem nowy świat będzie trudne, dla mnie było to najnaturalniejszą rzeczą na świecie. I za to wielki plus dla Samanty Shannon, bo tak delikatne wprowadzenie czytelnika do świata przedstawionego to nie lada sztuka. Na dodatek, tę książkę, która do najchudszych nie należy czyta się bardzo szybko.

Świat stworzony przez autorkę jest bardzo podobny do innych dystopijnych wyobrażeń. Społeczeństwo podzielone jest na zwykłych ludzi, przeciętniaków, oraz jednostki wybitne, w jakiś sposób napiętnowane i inne od reszty. Tą drugą grupę można określić ogólniej jako jasnowidzowie. I jak się łatwo domyślić, nasza główna bohaterka, czyli Paige Mahoney należy do tej właśnie grupy. Jasnowidzenie traktowane jest jako niebezpieczny dar, dlatego jasnowidzowie są ścigani przez Dywizje Kontrolne i umieszczani w wieży, z której jeszcze nikt nie zdołał wrócić. Nie powiem nic więcej, choć chciałabym, ale nie będę Wam spoilerować.

Spodobał mi się niezmiernie charakter głównej bohaterki. Trochę kojarzyła mi się z Katniss z Igrzysk Śmierci. Odważna, twarda i nieustraszona. Trzeźwo myśli i wszystko dogłębnie analizuje. Myśli zanim zrobi, choć w sytuacjach ekstremalnych daje się ponieść swoim instynktom i wykorzystuje swoje nadnaturalne umiejętności. Nie użala się nad sobą, zna swoje możliwości. Jest tak inna od Tris, szczególnie w Zbuntowanej, że aż razi w oczy. I to mi zaimponowało. Nie była zakochana, a przynajmniej nie zdawała sobie z tego sprawy, więc nie mogło ją to rozpraszać; cały czas myślała trzeźwo. Paige to naprawdę mocna i charakterystyczna osobowość, wie co chce osiągnąć i wie jak po to sięgnąć.

Trochę nie mogę zrozumieć dlaczego dla niektórych jest to przede wszystkim powieść z wątkiem miłosnym i właśnie przez jego pryzmat oceniają całość. Wątki romantyczne z Paige, nie dość, że były nieliczne, to jeszcze nie tak istotne dla całej książki. I muszę przyznać, że totalnie zaskoczyło mnie to, co w ostatnich rozdziałach stało się pomiędzy główną bohaterką i inną istotną postacią. Kompletnie się tego nie spodziewałam i na początku dziwnie było mi z tym co się wydarzyło, ale po głębszym przemyśleniu jakoś się z tym pogodziłam.

W temacie fabuły także mam dużo do powiedzenia. Akcja totalnie mnie wciągnęła. Przez cały czas zapoznawania się z lekturą siedziałam w świecie wykreowanym przez Shannon i trudno mi było się z niego wyrwać, dlatego zarywałam nocki, w efekcie czego byłam nieprzytomna na lekcjach w szkole. Tej książki po prostu nie da się, ot tak, odłożyć i zapomnieć o niej. Cały czas coś się dzieje, główna bohaterka nie daje nam wytchnienia, ponieważ nie może długo usiedzieć na miejscu, a zasady nie są dla niej czymś zobowiązującym. I tak naprawdę trudno było mi przewidzieć co się za chwilę zdarzy.

Możemy jeszcze na chwilę zatrzymać się przy tym jak świetnie wydana jest ta książka? Pewnie, że możemy, bo grzechem by było to pominąć. Wydawnictwo SQN postarało się by szata graficzna zachęcała do zapoznania się z wnętrzem powieści. Szczerze mówiąc, gdybym zobaczyła tę książkę na księgarnianej półce, a nie miałabym pojęcia o czym jest, wzięłabym ją bez zastanowienia, tylko przez wzgląd na okładkę. TAK bardzo mi się ona podoba. Chyba zgodzicie się z tym, że ładnie wydaną książkę przyjemniej się czyta?

Co tu dużo mówić, powieść bardzo mi się spodobała i sięgałam po nią z czystą przyjemnością. Nie mogę się już doczekać drugiego tomu, bo mam ochotę wrócić do Paige i poznać trochę więcej z jej przygód. Pocieszające jest to, że w serii zaplanowane jest aż 7 książek (jak w Harrym Potterze), i jeśli każda z nich będzie tak dobra jak ta pierwsza, to chyba będę miała nową ulubioną serię. Dlatego Czas Żniw mogę polecić przede wszystkim fanom długich serii, no i dystopii oczywiście. Tak szczerze mówiąc, to myślę, że powieść spodobałaby się wszystkim fanom fantasy.




Za możliwość zapoznania się z tak niesamowitą powieścią dziękuję wydawnictwu SQN!
15